Badacze przeanalizowali historię demograficzną i gospodarczą 240 państw świata w latach 1950-2019. Okazuje się, że spadek stopy urodzeń z czasem przekładał się na znaczący wzrost gospodarczy – podał serwis Businessinsider.com.pl.
Spadająca dzietność i wzbierający kryzys demograficzny to coraz częstszy temat dyskusji. Problem ten ma wiele różnych wymiarów, w tym ekonomiczny. Mówi się, że starzejące się społeczeństwa są mniej zdolne do innowacji i rozwoju. Z drugiej strony, takie społeczeństwa muszą w jakiś sposób poradzić sobie z problemem utrzymania systemów emerytalnych w sytuacji, gdy na jednego zatrudnionego zacznie przypadać nie jeden, ale trzech emerytów – wskazał serwis.
"Przyszłość nie musi jednak rysować się w aż tak czarnych barwach, jak często się nam podsuwa" — stwierdzili ekonomiści Banku Pekao.
Eksperci Pekao zaznaczyli, że wiele państw świata boryka się z problemem starzenia się społeczeństwa nie od dziś, ale co najmniej od lat 70. XX w. i jak do tej pory nie przekładało się to jednoznacznie na spowolnienie wzrostu gospodarczego – napisano.
"Z tego typu wyzwaniami mierzy się Japonia, ale warto pamiętać, że społeczeństwo Chin, od połowy lat 70. starzeje się w mniej więcej takim samym tempie co społeczeństwo Japonii, tylko zaczynało od niższego poziomu. Innymi słowy, nasze intuicje co do wpływu demografii na wzrost gospodarczy opierają się na anegdotach, a nie na systematycznej wiedzy" — wskazali.
W swoim raporcie przywołują wyniki badań kilku naukowców, wśród których są Daron Acemoglu, David Autor, Keelan Beirne oraz Andrew Scott. Przeanalizowali historię demograficzną i gospodarczą 240 państw świata w latach 1950-2019, a także 722 regionów USA. Wnioski?
"Spadek stopy urodzeń o 1 pkt proc. przekłada się na wzrost PKB na osobę pracującą średnio o 26,8 proc. w długim okresie (20 lat i dłużej)" — wskazali ekonomiści Pekao.
Dodali, że średnia ta ma charakter empiryczny i obejmuje kraje o różnym stopniu wykształcenia swojej populacji, różnym stopniu urbanizacji oraz różnej strukturze sektorowej – czytamy.
To wniosek sprzeczny z intuicją, która podpowiada, że starzejące się społeczeństwa powinny wytracać dynamizm. Faktycznie wiele krajów spowolniło, ale głównym powodem nie było na ogół starzenie się, tylko fakt, że bogatszym krajom trudniej rosnąć niż biedniejszym – podkreślono.
Jaki jest mechanizm, który to tłumaczy? W przytaczanych badaniach autorzy szczególnie podkreślają jeden: spadek populacji młodych pracowników skłania firmy do inwestycji w technologie, które automatyzują zadania wykonywane wcześniej przez ludzi. Technologie te przynoszą z biegiem czasu większe stopy zwrotu niż spodziewane, co prowadzi do przyspieszenia wzrostu PKB na osobę. Innymi słowy gospodarki odpowiadają na spadek podaży pracy zwiększeniem inwestycji, które podnoszą produktywność pracy – napisano w informacji.
"Omawiany artykuł nie jest zupełnie odporny na krytykę" — przyznali ekonomiści Pekao.
"Metody ekonometryczne zastosowane przez jego autorów nie są w pełni przekonujące, zwłaszcza jeśli chodzi o przypisanie przyczynowej zależności między spadkiem dzietności a wzrostem PKB. Z drugiej strony źródła wzrostu gospodarczego są na tyle złożone, że trudno oczekiwać 100 proc. pewności w badaniach" — zaznaczyli.
Ich zdaniem badanie to słusznie zwraca uwagę, że światowa gospodarka potrafiła do tej pory kompensować z nawiązką negatywne efekty starzenia się społeczeństw. Daje to pewną podstawę do optymizmu, że tak będzie też w przyszłości. Zwłaszcza że pojawiła się niedawno nowa technologia ogólnego przeznaczenia — sztuczna inteligencja, która będzie napędzać wzrost gospodarczy w przyszłości — dyskusyjne pozostaje jedynie w jakim tempie.
"My w każdym razie nie martwimy się specjalnie o spowolnienie wzrostu PKB spowodowanego samą demografią. Długofalowo bardziej martwi nas potencjalny wpływ sztucznej inteligencji na rynek pracy" — podsumowali. (jmk)
Foto: Pixabay.com
Źródło: Businessinsider.com.pl
