Odcinkowe pomiary prędkości są instalowane tak, aby wystawić jak najwięcej mandatów, których stawki w relacji do zarobków są wyższe niż w wielu innych krajach. Z kolei system ruchu drogowego jest tak zaprojektowany, że zastosowanie się do wszystkich oznaczeń często jest niemożliwe. Poruszający się po Warszawie kierowca widzi znak drogowy średnio co 3 sekundy, w Nowym Jorku - co 11.
Nowy raport Warsaw Enterprise Institute „Radary, mandaty i dżungla znaków. Dokąd zmierza organizacja ruchu drogowego w Polsce?” obnaża absurdy i zaniedbania organizacji ruchu drogowego w Polsce.
Z samochodu korzysta około 80 proc. Polaków, zaś dla blisko 50 proc. jest on podstawowym środkiem komunikacji. W kontrze do populistycznych haseł o zwiększaniu bezpieczeństwa i zazielenianiu miast, raport WEI obnaża prawdziwe intencje rządzących.
Odcinkowe pomiary prędkości są instalowane tak, aby wystawić jak najwięcej mandatów, których stawki w relacji do zarobków są wyższe niż w Niemczech oraz w wielu innych krajach. Sam system ruchu drogowego zaprojektowano w taki sposób, że nierzadko zastosowanie się do wszystkich oznaczeń pozostaje niemożliwe. 95 proc. oddanych w tym roku odcinkowych pomiarów prędkości umieszczono na autostradach i drogach szybkiego ruchu, a więc na trasach, gdzie rok temu odnotowano jedynie 3,5 proc. ogółu wypadków.
Za instalowanie znaków drogowych w Polsce odpowiada aż 331 różnych podmiotów, w efekcie czego na 63 proc. tras znajdują się elementy organizacji ruchu wzajemnie się wykluczające, dublujące lub niezgodne z prawem.
Poruszający się po Warszawie kierowca widzi nowy znak drogowy średnio co 3 sekundy. Dla porównania, w Nowym Jorku nowy znak pojawia się średnio co 11 sekund.
Na terenie Strefy Płatnego Parkowania w Warszawie na jedno miejsce parkingowe przypada 15 samochodów. - Przeciętny mieszkaniec Warszawy w drodze do pracy mija 4 fotoradary, pokonuje 21 progów spowalniających oraz mija łącznie blisko 500 znaków drogowych, a więc o 161 proc. więcej niż kierowca w Nowym Jorku na analogicznej trasie – mówi Wojciech Wyszomierski, autor raportu, podkreślając dodatkowo: - Na koniec i tak nie ma gdzie zaparkować, bo na miejscach postojowych sadzi się drzewa, urządza strefy relaksu, a jedyne, co ratusz ma do zaoferowania w tej kwestii, to słupki blokujące. (jm)
Pobierz raport: „Radary, mandaty i dżungla znaków. Dokąd zmierza organizacja ruchu drogowego w Polsce?”»
Źródło: WEI (Warsaw Enterprise Institute), foto: Pixabay
