Nowe media walczą o uwagę odbiorców

Nowe media walczą o uwagę odbiorców

Wyniki Zero.pl pokazują, że nawet najgłośniejsze debiuty medialne muszą mierzyć się z wyzwaniami rynku. Giganci tacy jak Onet czy WP "zabetonowali" swoje pozycje, ale mają problemy z big techami, a mniejsi gracze napotykają na bariery technologiczne i zmęczenie odbiorców – wskazał serwis Wirtualnemedia.pl. 

– Kanały na YouTube to łatwiejsza droga niż portal. Taką "telewizję internetową" można postawić z dnia na dzień, bez wielkich inwestycji – mówił medioznawca Adam Szynol.
 
Jak podawano ostatnio, w maju liczba użytkowników portalu Kanału Zero zmalała poniżej 450 tys. Spadł też średni czas korzystania przez każdego z nich, za to liczba odsłon poszła w górę miesiąc do miesiąca o 30 proc. Zdecydowanie najwyższą odwiedzalność witryna notowała zaraz po starcie – wskazano w analizie.

Dlaczego Zero.pl zmaga się z wyzwaniami w budowaniu szerokich zasięgów? Grzegorz Marczak, redaktor naczelny Antyweb, wskazał na dwa kluczowe problemy: – Po pierwsze, strona główna jest skrajnie monotematyczna, dominuje polityka. Często tworzy się dziewięć czy dziesięć artykułów na jeden temat przewodni. W teorii brzmi to jak świetna akcja, ale w praktyce, jeśli ktoś nie chce czytać o problemach w służbie zdrowia, to danego dnia na portal po prostu nie wejdzie - zaznaczono.

Druga sprawa to przemęczenie odbiorcy. Nastrój tych tekstów jest krytyczny i pesymistyczny. To jest "ciężki gatunek". Sam doceniam jakość niektórych tekstów, ale nie zaglądam tam często, bo nie chcę dostawać "obucha negatywności" w głowę – napisano dalej.

Istotnym czynnikiem jest także technologia i widoczność w wyszukiwarkach. Według Marczaka, "portalu Stanowskiego praktycznie nie ma w wyszukiwarce Google. Google jest bardzo wyczulony na swoje algorytmy, w tym sekcję Discovery. Zwracałem uwagę na kluczowe parametry techniczne, tzw. core web vitals, po których Google ocenia serwisy."
 
– W tym przypadku są one bardzo słabe. Gdy ostatnio sprawdzałem, trzy z pięciu wskaźników były na czerwono - dodał.

Marczak uważa, że sprawa rozbija się o "planowanie contentu oraz kwestie techniczne", a po ich poprawie wyniki mogą być znacznie lepsze - czytamy.
 
Wyniki Zero.pl nie są jednak odosobnionym przypadkiem. To sygnał zmian w konsumpcji mediów, który stawia wyzwania nie tylko przed nowymi graczami, ale i całą branżą dziennikarską - zaznaczono.

Choć wielu twórców liczy na sukcesy w sieci, medioznawca Adam Szynol zauważył, że rynek nowych projektów, szczególnie tych o profilu konserwatywnym, jest już przepełniony treścią. Ma na myśli kanały youtubowe. Pytanie, czy podobny problem nie dotyczy portali.

— Kanały na YouTube to łatwiejsza droga niż portal. Taką "telewizję internetową" można postawić z dnia na dzień, bez wielkich inwestycji. Aczkolwiek widać, że inne próby, jak kanały Krzysztofa Ziemca czy Igora Jankego (Kanał Otwarty), nie wywołały już takiego poruszenia, jak Kanał Zero – wskazał medioznawca.

Sugerował, że niektórzy twórcy mogą żywić nadzieję na powrót do finansowania opartego na spółkach Skarbu Państwa i dlatego nie rezygnują z walki o YouTube.

Mam wrażenie, że wielu twórców liczy na to, że nastąpi kolejna zmiana polityczna, która przełoży się na powodzenie ich projektów. Może to być oczekiwanie naiwne, ale patrząc na to, jak "pompowano" media w latach 2015-2023, niektórzy pewnie liczą na powrót do modelu finansowania ze spółek Skarbu Państwa czy fundacji rządowych – napisano w podsumowaniu.      (jmk)

Foto: Pixabay.com
Źródło: Wirtualnemedia.pl

Publish the Menu module to "offcanvas" position. Here you can publish other modules as well.
Learn More.