VOSS 2026

Konsekwencje odblokowania cieśniny Ormuz

Konsekwencje odblokowania cieśniny Ormuz

Gdy w połowie marca zanosiło się na przedłużającą się blokadę cieśniny Ormuz wskutek ataku USA na Iran, ekonomiści rewidowali w dół wcześniejsze optymistyczne prognozy gospodarcze. Teraz pojawia się szansa na ruch w drugą stronę – wskazał serwis Businessinsider.com.pl.

Po tym, jak Iran został zaatakowany przez USA i Izrael, zdecydował się skorzystać ze swojego najmocniejszego argumentu: blokady cieśniny Ormuz, kluczowej dla transportu wielu surowców, głównie ropy naftowej i gazu. To spowodowało skokowy wzrost ich cen i obawy o wzrost inflacji, który mógłby wymagać podwyżek stóp procentowych przez banki centralne – przypomniano.
 
W reakcji na tę sytuację ekonomiści rozpoczęli serię rewizji prognoz w dół dla światowej gospodarki. Główny powód to skokowo drożejąca ropa, co zwykle przekłada się na dostosowanie (ograniczenie) popytu i spadek aktywności. Dotyczyło to również Polski: od czasu konfliktu na Bliskim Wschodzie uśrednione prognozy wzrostu PKB w naszym kraju zrewidowano w dół o ok. 0,2 pkt proc. – czytamy.

Jednak porozumienie między USA i Iranem, choć wciąż niepewne, pozwoliło na wznowienie eksportu przez cieśninę Ormuz, na co rynek zareagował błyskawicznie: ceny ropy naftowej mocno spadły. Obecne ceny tego krytycznego surowca oscylują wokół 70 dol. za baryłkę w porównaniu do 110-120 dol. w szczycie i około 65 dol. pod koniec lutego. Spadek cen oznacza, że wracamy do warunków gospodarczych sprzed ataku na Iran, co może pozwalać ekonomistom na kolejną rewizję prognoz. Tym razem w górę – podano. 

"Jesteśmy w przededniu serii pozytywnych rewizji prognoz wzrostu gospodarczego w największych gospodarkach! Powody? Niższe prognozy cen ropy naftowej i inflacji. Poprawa nastrojów konsumenckich. Neutralne poziomy stóp procentowych — większość banków centralnych jednak przeczekała kryzys paliwowy. Silny wzrost capexu — już nie tylko w sektorze technologii" — napisali ekonomiści Banku Pekao na portalu X.
 
Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista Banku Pekao, mówi, że stabilizacja na Bliskim Wschodzie i spadek cen ropy naftowej to najważniejszy w krótkim terminie powód, który może skłaniać do rewizji prognoz w górę dla czołowych gospodarek.

— Wcześniej założenia dotyczące cen ropy naftowej były wyższe, centralny scenariusz zakładał ok. 100 dol. za baryłkę, teraz zagraniczne banki zeszły do nawet na 80 dol., my przyjmiemy raczej ok. 70 dol. Oczywiście nie wiadomo na pewno, co się wydarzy w Zatoce Perskiej, ale wygląda na to, że jest chęć utrzymania zawieszenia broni — zastrzegł Pytlarczyk.

Dodaje, że rynki optymistycznie odebrały zmniejszony import ropy w Chinach, co działało stabilizująco na ceny tego surowca. Inwestorzy zastanawiają się, czy ten czynnik był kluczowy do wyraźnego spadku cen ze szczytów w maju, mimo że tranzyt przez cieśninę Ormuz nie jest jeszcze w pełni odblokowany.

— Widać, że gospodarka USA jest cyklicznie silniejsza, czemu sprzyja dobra kondycja konsumentów i inwestycje w AI, choć na razie działa to proinflacyjnie. Jeśli w górę idą prognozy globalnie, poprawia się też nastawienie do rynków wschodzących. W Polsce mamy narrację, że mimo słabości Europy radzimy sobie dobrze, w czym pomaga nam cykl inwestycyjny dzięki m.in. transformacji energetycznej, swoje dołoży też SAFE — dodał ekspert Pekao.
 
— Spadek cen ropy naftowej do poziomów z lutego, zaskakująco niska inflacja w czerwcu, a także bardzo solidne dane o bieżącej aktywności i nowych zamówieniach wskazują na postępującą poprawę koniunktury w krajowej gospodarce. Po relatywnie słabym I kwartale wzrost PKB powinien był — w świetle dostępnych danych — przyspieszyć już wiosną — mówił Michał Dybuła, główny ekonomista BNP Paribas Banku Polska. W I kwartale 2026 r. nasz PKB urósł o 3,5 proc. rok do roku.

Dodał, że w drugiej połowie roku rozkręcający się napływ środków unijnych będzie napędzał inwestycje oraz produkcję, zwłaszcza branż wytwarzających dobra kapitałowe. — Uspokojenie sytuacji na rynku ropy naftowej sugeruje też poprawę nastrojów wśród konsumentów. W efekcie wzrost gospodarczy może w kolejnych miesiącach wyraźnie przekroczyć 4 proc. w ujęciu rocznym. Oczywiście, o ile znów w którymś momencie nie wkroczy geopolityka… — zastrzegł ekspert BNP Paribas.
 
Niższe ceny ropy naftowej przekładają się na niższą inflację. Przekonaliśmy się o tym we wtorek, gdy GUS podał najnowsze dane za czerwiec. Wskaźnik CPI spadł do 2,5 proc. rok do roku z 3,1 proc. w maju, czyli znalazł się w punktowym celu NBP. Ekonomiści widzą szanse, że za jakiś czas wrócą dyskusje o obniżkach stóp procentowych w Polsce  —  podano.

"Przy niższej presji inflacyjnej, relatywnie wysokich historycznie stopach procentowych NBP i wzroście PKB poniżej potencjału polskiej gospodarki, otwiera się przestrzeń do luzowania polityki pieniężnej. Potwierdzeniem tej tezy mogą być wypowiedzi członków RPP, którzy obserwując deeskalację konfliktu w Zatoce Perskiej, zaczynają publicznie wspominać o możliwości obniżek stóp w dalszej perspektywie. Pod koniec czerwca rynek instrumentów pochodnych powrócił do wyceny takiego scenariusza w 2027 r." — napisali ekonomiści PKO BP, którzy we wtorek przedstawili swoje nowe prognozy, choć nie podnieśli oczekiwań dotyczących tempa wzrostu PKB (3,5 proc.).

Gdyby faktycznie RPP wznowiła obniżki kosztu pieniądza, miałoby to pozytywny wpływ — choć widoczny z opóźnieniem kilku kwartałów i pewnie dotyczyłoby to dopiero 2027 roku — na aktywność gospodarczą w Polsce. Szybszy byłby wpływ cięć na cenę kredytu i dochód rozporządzalny kredytobiorców.
 
— Niższa inflacja to wyższe realne płace, co sprzyjałoby konsumpcji. Naszym zdaniem dobrze zadziałał program CPN, bo oczekiwania inflacyjne nie oderwały się, konsumenci nie zaobserwowali efektów drugiej rundy, a niektóre ośrodki akcentowały możliwość ich wystąpienia. Rynek pracy nie jest na tyle mocny, aby skutki chwilowo wyższej ropy mogły rozlać się szeroko na gospodarkę — dodał główny ekonomista Banku Pekao.

Parę dni temu zrewidowane prognozy dla Polski przedstawili również ekonomiści mBanku. W tym przypadku zmiany nie są jednak duże i niekoniecznie tylko pozytywne. Podnieśli oczekiwania dotyczące tempa wzrostu PKB w II kwartale do 3,7 proc. rok do roku wobec 3,6 proc. pierwotnie zakładanych (w I kwartale gospodarka urosła o 3,5 proc.). Jednak prognozy na kwartały trzeci i czwarty zostały obniżone do odpowiednio 3,8 proc. i 3,9 proc. (z 3,9 proc. i 4 proc.). Ich zdaniem tempo wzrostu polskiego PKB w 2026 r. wyniesie 3,7 proc. wobec 3,6 proc. w 2025 r. Inflacja ma być niższa, niż wcześniej zakładali.
 
"Prognozujemy, że w drugiej połowie roku dojdzie do przyspieszenia inwestycji na fali wykorzystywania funduszy unijnych. Konsumpcja prywatna dalej będzie działać wspierająco, choć zapewne skromniej niż obecnie. Głównym hamulcem dla konsumenta pozostaje szybszy od prognoz spadek dynamiki wynagrodzeń. Nawet przy inflacji pozostającej w celu NBP, realne tempo wzrostu wynagrodzeń jest skromne" — napisali ekonomiści mBanku.

Istotna dla oceny perspektyw polskiej gospodarki będzie najnowsza projekcja Narodowego Banku Polskiego. Główne założenia tego dokumentu, publikowanego trzy razy w roku (w marcu, lipcu i listopadzie), poznamy w połowie przyszłego tygodnia – zaznaczono w informacji.
 
Analitycy jednak nie śpieszą się z podnoszeniem prognoz tempa wzrostu gospodarczego dla Polski. 
— W naszych prognozach od dłuższego czasu zakładaliśmy, że konflikt na Bliskim Wschodzie będzie krótkotrwały. Na początku tego roku spodziewaliśmy się wzrostu polskiego PKB w 2026 r. o 3,9 proc. wobec 2025 r. W miarę trwania konfliktu korygowaliśmy prognozę w dół, teraz wynosi ona 3,6 proc., liczymy więc na lekkie przyspieszenie gospodarki od II kwartału. Nasza prognoza jest zbliżona do średniej rynkowej i czujemy się z nią komfortowo — mówił Marcin Luziński, ekonomista Erste Banku Polska.
 
— Gdyby konflikt wokół Iranu się przedłużał, prawdopodobnie musielibyśmy obniżać prognozy dalej, ale nie widzimy teraz czynników, które miałyby powodować podwyższanie prognoz. Miesięczne dane z polskiej gospodarki, takie jak produkcja przemysłowa, budowlano-montażowa czy sprzedaż detaliczna, pokazują, że koniunktura pozostaje dobra, ale nie sugerują, aby wzrost gospodarczy miał przyspieszać — dodał Luziński.

— Pozostajemy ostrożni, bo sytuacja dopiero się normalizuje. To pewnie potrwa dłuższy czas, ponieważ doszło do poważnych zniszczeń infrastruktury roponośnej i gazonośnej w Zatoce Perskiej, więc przywrócenie stanu sprzed wojny może zająć co najmniej kilka miesięcy. Cena ropy spadła w okolice z końca lutego, czyli sprzed wojny, a nie jestem przekonany, że tak optymistyczne podejście rynku jest uzasadnione. Poza tym nie wiemy, czy nie będzie problemu z odpowiednią podażą surowców energetycznych, głównie gazu, w drugim półroczu, gdyby okazało się, że zima jest surowa — mówił, podsumowując, ekspert Erste Banku.    (jmk)

Foto: Pixabay.com
Źródło: Businessinsider.com.pl

 

Portal internetowy ForumBiznesu.pl

Portal internetowy ForumBiznesu.pl

Portal internetowy ForumBiznesu.pl

Portal internetowy ForumBiznesu.pl

Publish the Menu module to "offcanvas" position. Here you can publish other modules as well.
Learn More.