superfish

Ocena wzrostu wynagrodzeń w Polsce

Ocena wzrostu wynagrodzeń w Polsce

Najnowsze dane o średnich wynagrodzeniach i zatrudnieniu w polskich firmach rzucają więcej światła na kondycję rynku pracy. Wyjaśniamy, co oznaczają dla oczekiwań płacowych pracowników, konsumpcji, inflacji i stóp procentowych — podał serwis Businessinsider.com.pl.

GUS podał w poniedziałek, że tempo wzrostu płac wyhamowało w sierpniu 2026 r. do 5,6 proc. rok do roku. To odmiana po trzech miesiącach przyśpieszenia, które zaskakiwało rynek. Teraz odczyt okazał się słabszy od prognoz. Wobec lipca średnia płaca spadła o 2,6 proc., co w dużej mierze jest efektem wygasania przejściowych czynników, które wtedy podbiły wynik, takich jak wypłaty premii, nagród i innych jednorazowych świadczeń (leśnictwo, górnictwo) — wskazano w treści informacji.

Jednocześnie GUS podał, że średnia liczba etatów w sierpniu wyniosła 6 mln 367,8 tys., co oznacza spadek rok do roku o 51,2 tys., a wobec lipca o 11,1 tys. Spadek zatrudnienia trwa od dwóch i pół roku — na początku 2024 r. średnio zatrudnionych było więcej o prawie 148 tys.
 
Według ekonomistów PKO BP wynagrodzenia wróciły do trendu hamowania i widoczne ono jest w większości branż. "Dane potwierdzają stopniowe schłodzenie presji płacowej bez oznak gwałtownego pogorszenia sytuacji na rynku pracy. Realne wynagrodzenia nadal wspierają konsumpcję, ale impuls dochodowy jest słabszy niż w poprzednich kwartałach. Powrót dynamiki wynagrodzeń do trendu spadkowego ogranicza ryzyko wtórnej presji inflacyjnej" — napisali eksperci PKO BP.

To oznacza, że siła przetargowa pracowników nie jest już tak wielka, jak w poprzednich latach. Jednak nie należy się obawiać skokowego pogorszenia na rynku pracy. Jak wskazują np. ekonomiści mBanku, wzrost nominalnych wynagrodzeń powinien ustabilizować się w przedziale 5,5-6,0 proc. rok do roku. To wciąż stosunkowo wysokie tempo, co powinno cieszyć pracowników — podkreślono dalej.

Przypomnijmy, że w latach 2022-2025 średnie tempo wzrostu wynagrodzeń w firmach wyniosło kolejno 12,9 proc., 11,9 proc. i 11,2 proc. To nie była zdrowa sytuacja, bo napędzała inflację. Dopiero w 2025 r. — m.in. dzięki niższemu wzrostowi płacy minimalnej i schłodzeniu koniunktury na rynku pracy — tempo obniżyło się do 8 proc. W tym roku według ekspertów Pekao tempo spowolni do 6 proc. i tylko nieznacznie niższe będzie w 2027 r.
 
Ograniczone tempo wzrostu płac to istotna informacja dla Rady Polityki Pieniężnej. Jej członkowie często wymieniają ten czynnik jako kluczowy w analizie ryzyk inflacyjnych. Nadmierne tempo wzrostu wynagrodzeń powoduje, że siła popytowa rośnie i pozwala to firmom przerzucać wzrost kosztów na odbiorców końcowych — wskazano.

"Dla RPP istotną informacją z dzisiejszej publikacji GUS jest na pewno to, że to nie rynek pracy jest powodem podwyższonej inflacji, z którą aktualnie się mierzymy" — ocenili ekonomiści Banku Pocztowego.

Powodem ostatniego przyśpieszenia inflacji (3,4 proc. rok do roku w sierpniu z 3 proc. w lipcu i 2,5 proc. w czerwcu) jest wzrost cen paliw wskutek wojny na Bliskim Wschodzie. Według prognoz już wrześniowy odczyt może przynieść wynik blisko 4 proc. rok do roku, a jeśli sytuacja na rynku paliw się nie poprawi, w grudniu wskaźnik CPI przekroczy 4 proc. — zaznaczono.

To oznacza, że dla RPP argument "zewnętrzny" (czyli wysokie ceny paliw) będzie jednak więcej ważył niż "wewnętrzny" (hamowanie tempa wzrostu płac) i stopy procentowe jeszcze nie zostaną obniżone. Według ekonomistów może się to stać najwcześniej wiosną albo w połowie 2027 r. — podano.
 
"Sierpniowe dane z rynku pracy wskazują na dalsze hamowanie tempa wzrostu płac, a konsumenci są pod coraz większą presją. Z jednej strony spada tempo wzrostu płac, a z drugiej mamy do czynienia z przyspieszającym wzrostem cen. Głównie drożeją paliwa. W efekcie realne wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw wzrosły w sierpniu o zaledwie 2,1 proc. rok do roku" — napisali ekonomiści ING Banku Śląskiego.

To wprawdzie oznacza 37. miesiąc z rzędu z dodatnią dynamiką (na przełomie lat 2022 i 2023 była wyraźnie ujemna ze względu na dwucyfrową inflację), ale jest to — obok rezultatu z kwietnia — najniższy wynik sierpnia 2023 r. Ogranicza to możliwości wzrostu konsumpcji, a dodatkowo ostatnio rozczarowały wyniki badania koniunktury konsumenckiej — wskazano dalej.

"Wrześniowe badanie koniunktury konsumenckiej przyniosło mieszany obraz. Bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej lekko wzrósł, czemu towarzyszyła wyraźna poprawa ocen możliwości dokonywania ważnych zakupów. Z kolei wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej nieco obniżył się, przede wszystkim z powodu pogorszenia oczekiwań dotyczących przyszłej sytuacji finansowej gospodarstw domowych i bezrobocia. Przy utrzymującej się wysokiej skłonności do oszczędzania wskazuje to na nadal ostrożne podejście gospodarstw domowych do zwiększania wydatków konsumpcyjnych" — ocenili ekonomiści Alior Banku.
 
Wyzwaniem dla konsumpcji jest też presja na tzw. fundusz płac (wynagrodzeń). To wynik iloczynu liczby pracujących w gospodarce i przeciętnego poziomu wynagrodzenia, pokazuje strumień dochodów z pracy. Z powodu odbicia inflacji realna dynamika funduszu wynagrodzeń obniżyła się do 1,3 proc. rok do roku z 2,8 proc. w lipcu, to drugi najniższy odczyt w ostatnich trzech latach. Jednym z tego powodów jest malejąca liczba zatrudnionych, potęgowana przez hamowanie wzrostu płac — napisano.

Ubytek aż 148 tys. etatów w sektorze przedsiębiorstw na przestrzeni ostatnich dwóch i pół roku nie jest bez wpływu na zagregowany popyt. Choć jednostkowe wynagrodzenia nominalnie wciąż rosną, mniejsza liczba pracujących negatywnie wpływa na fundusz płac. W efekcie makroekonomiczna siła nabywcza gospodarstw domowych ulega erozji, co wymusza większą ostrożność przy codziennych wydatkach i bezpośrednio tłumi dynamikę konsumpcji prywatnej — zaznaczono.

Dla całej gospodarki oznacza to osłabienie jej głównego motoru napędowego. Dla firm słabszy popyt konsumpcyjny oznacza mniejszą skłonność do inwestycji czy tworzenia nowych miejsc pracy. To jednak w dużej mierze czynnik demograficzny i strukturalny, a nie koniunkturalny. Spory udział w odejściach z pracy mają bowiem przejścia na emeryturę. Z polską konsumpcją prywatną nie jest źle, ale widać hamowanie tempa wzrostu: według ekonomistów Pekao w tym roku wyniesie ono 3 proc. wobec 3,7 proc. w 2025 r. W przyszłym ma zmaleć do 2,5 proc. — podano.
 
Według ekonomistów BOŚ — jeżeli sytuacja cykliczna na rynku pracy będzie stabilizować się i nie dojdzie do silniejszego wzrostu bezrobocia — skala osłabienia popytu konsumpcyjnego będzie ograniczona i okresowa. Wsparciem dla wydatków konsumentów będą rosnące w ostatnich kwartałach oszczędności. Ryzykiem jest przedłużeniu konfliktu na Bliskim Wschodzie — zaznaczono.
 
Eksperci Pekao — odnosząc się do danych o spadku zatrudnienia w firmach — napisali, że ten wynik rysuje nam nienajgorszy obraz krajowego rynku pracy. "Rok 2026 zaczyna dostarczać lepsze wyniki niż dwa poprzedzające lata. Nie jest to różnica spektakularna, natomiast stanowi subtelny sygnał, że na polskim rynku pracy zaczyna dziać się coś dobrego. Taką trajektorię potwierdzają również dane o ofertach pracy, z których wynika, że popyt na pracę wychodzi z dołka" — dodali.
 
Polski rynek pracy jest w dobrej kondycji. Świadczy o tym m.in. bardzo niska stopa bezrobocia przy stabilnej aktywności. Według BAEL stopa bezrobocia wynosi u nas ok. 3,2 proc., to ścisła czołówka UE o najniższym bezrobociu. Współczynnik aktywności zawodowej (ok. 58,7 proc. ogółem i ok. 79,4 proc. w wieku produkcyjnym) pozostaje blisko historycznych maksimów, co potwierdza brak odpływu ludności w masową bierność — czytamy w informacji.
 
Schłodzenie było jednak widoczne w poprzednich miesiącach. W warunkach mniejszego popytu na swoje produkty z zagranicy i przy presji demograficznej firmy unikają masowych zwolnień, ograniczając nowe przyjęcia. W efekcie osoby tracące zatrudnienie szukają nowego stanowiska dłużej — przeciętny czas poszukiwania pracy według BAEL wydłużył się w okolice 9 miesięcy. Dla porównania, w analogicznym okresie ubiegłego roku (II kwartał 2025 r.) wskaźnik ten wynosił 7,5 lub 7,8 miesiąca — napisano.

Schłodzenie widać też po wskaźniku wolnych miejsc pracy. W Polsce w II kwartale 2026 r. czekało na chętnych 98,7 tys. wolnych miejsc pracy (o 1,5 proc. mniej niż w I kwartale 2026 r.), a wskaźnik wolnych miejsc pracy zmniejszył się o 0,01 pkt proc., do 0,8 proc. Informacje o napływie nowych ogłoszeń wskazują na ostrożność rekrutacyjną pracodawców. Trzy lata temu sięgał 0,9 proc., a na przełomie lat 2021 i 2022, gdy rynek pracy był rozgrzany, nawet 1,2 proc. — wskazano w podsumowaniu. (jmk)

Foto: Pixabay.com
Źródło: Businessinsider.com.pl

Portal internetowy ForumBiznesu.pl

Portal internetowy ForumBiznesu.pl

Portal internetowy ForumBiznesu.pl

Portal internetowy ForumBiznesu.pl

Publish the Menu module to "offcanvas" position. Here you can publish other modules as well.
Learn More.