Jak sami mówią: „Tworząc firmę postanowiliśmy za wszelką cenę walczyć ze stereotypem wykonawcy budowlanego cechującego się opóźnieniami i fuszerką”. Kiedy 8 lat temu inżynierowie Jarosław Chmielewski i Jarosław Sykuła, zakładali CS Construction przyświecała im idea, by inwestorzy, którzy podejmą z nimi współpracę mogli łatwiej się rozwijać, dzięki realizacji kontraktów zgodnie z wyznaczonymi terminami, na jak najwyższym poziomie jakości i przy maksymalnym wsparciu procesowym.
Rozmowa z Jarosławem Chmielewskim,
Prezesem Zarządu CS Construction (Łódź)
Jesteście Państwo znaczącym graczem na rynku budownictwa hal przemysłowych. W ciągu niespełna 10 lat działalności firma przeszła drogę od małego, ambitnego podmiotu, do statusu generalnego wykonawcy z wielomilionowymi obrotami. Jaki jest klucz Państwa sukcesu?
Jest on prostszy, niż mogłoby się wydawać – stanowią go ludzie. Od pierwszych dni działalności skupialiśmy się nie na pojedynczych inwestycjach, lecz na budowie zespołu, który będzie gotowy realizować coraz większe i bardziej wymagające projekty. Posiadamy własne ekipy budowlane, a korzystając z podwykonawców, zawsze najpierw dokładnie sprawdzamy z kim będziemy współpracować. Efektem tego jest nasza pewność jakości wykonanych prac. Zawsze patrzyliśmy szerzej i dalej w przód. Dlatego dziś mogę powiedzieć, że ten sukces nie jest mój – to sukces ludzi, którzy każdego dnia udowadniają, że obrana droga była słuszna.
Jakie czynniki napędzają ten progres? Na jakich wartościach firma opiera swoją strategię rozwoju?
Głównym czynnikiem wpływającym na nasz progres było to, że nigdy nie osiadaliśmy na laurach. Na każdym etapie naszej działalności wiedzieliśmy, że coś można zrobić lepiej – nawet gdy projekt kończył się sukcesem, potrafiliśmy całym zespołem szczerze przeanalizować, co po drodze się nie udało, i poprawić to na przyszłość.
Skupili się Państwo na budownictwie przemysłowym, rezygnując z innych segmentów rynku. Dlaczego ta wąska specjalizacja okazała się lepszą strategią biznesową niż dywersyfikacja usług?
Od początku mieliśmy założenie, że najpierw trzeba stać się najlepszym w jednej dziedzinie, a nie średnim we wszystkich. Wąska specjalizacja pozwoliła naszemu zespołowi zbudować kompetencje, których nie da się osiągnąć, rozpraszając siły na wiele frontów. Budujemy przede wszystkim hale powyżej 1 tys. m². Dla takich inwestycji możemy zaproponować najlepszą ofertę, która obejmuje dedykowanego kierownika budowy, wsparcie inżynierów branżowych oraz pełną koordynację wszystkich etapów realizacji. Dzięki temu, inwestor otrzymuje najwyższy standard opieki i sprawny przebieg całego procesu. Może zająć się swoim biznesem, a nie pilnowaniem budowy. Nasi projektanci i inżynierowie mają wieloletnie doświadczenie i specjalizują się przede wszystkim w budowie obiektów przemysłowych. Nie ukrywamy, że mamy plany ekspansji na kolejne segmenty rynku – część z nich już wdrażamy – ale kolejny krok postawimy dopiero wtedy, gdy będziemy mieć pewność utrzymania wysokich standardów, do których przyzwyczailiśmy naszych inwestorów.
Budownictwo przemysłowe to rynek ogromnej konkurencji. W jaki sposób umacniają Państwo rozpoznawalność marki CS Construction?
Przyjęliśmy strategię najprostszą, choć wymagającą czasu i konsekwencji – robić swoje najlepiej, jak potrafimy, bo dobra robota obroni się sama. Do tego dołożyliśmy sobie jedno karkołomne zadanie: udowodnić, że da się prowadzić w Polsce firmę budowlaną, będąc uczciwym wobec inwestorów i szanując pracowników. Stereotyp budowlańca wciąż mocno obciąża branżę – tym bardziej jestem dumny, że to nasi ludzie, swoją codzienną postawą na budowach i w biurze, krok po kroku zmieniają ten obraz.

CS Construction zostało wyróżnione Złotym Godłem w ogólnopolskim Programie Najwyższa Jakość Quality International 2026 za kompleksową realizację inwestycji przemysłowych, magazynowych i biurowych, która obejmuje projektowanie, generalne wykonawstwo oraz realizacje w formule „Zaprojektuj i Wybuduj". Jak definiuje Pan zagadnienie jakości w odniesieniu do oferowanych przez Państwa usług oraz bezpieczeństwa budowanych obiektów?
Wychodzimy z założenia, że nasz inwestor zna się na swoim biznesie, ale nie musi posiadać wiedzy na temat budownictwa przemysłowego. Przed rozpoczęciem projektu dokładnie poznajemy jego wymagania. Na tej podstawie dobieramy rozwiązania, a powstałe projekty poddajemy szczegółowej analizie, tak by wprowadzić ewentualne zmiany optymalizujące, dzięki którym udaje się zmniejszyć koszty. Na końcu tej drogi nasz klient musi otrzymać obiekt skrojony najlepiej jak się da, pod swoją działalność, wykonany w sposób optymalny, wykonując przy tym jak najmniej własnej pracy, bo tę wykonujemy za niego my. Przejmujemy od inwestora obowiązki związane z budową, jego angażując w minimalnym stopniu. Wiemy, że musi zająć się swoim biznesem, dlatego wspieramy go na każdym etapie inwestycji. Wysoką jakość materiałów czy robocizny może zapewnić wielu. Natomiast odpowiedni poziom obsługi i bezbolesne przeprowadzenie inwestora przez proces projektowania i budowy to wartość, którą zapewniają nieliczni. Dlatego Złote Godło Quality International traktuję przede wszystkim jako wyróżnienie dla całego zespołu – to jego codzienna, rzetelna praca stoi za tą jakością.
Jakie technologie, oprogramowanie lub procesy wewnętrzne rozwijają Państwo najchętniej, aby minimalizować ryzyko projektowe?
Przede wszystkim inwestujemy w nasz zespół. Sięgamy oczywiście po nowoczesne narzędzia i oprogramowanie, ale to ludzie decydują o tym, czy ryzyko projektowe zostanie w porę zauważone i wyeliminowane. Chcemy, żeby nasi pracownicy byli specjalistami najwyższej klasy, ale równie ważne jest, aby podzielali nasze wartości – bo technologia jest tylko tak dobra, jak ludzie, którzy z niej korzystają.
Hale, które realizujemy wyróżniają się nowoczesnym designem, a formuła „Zaprojektuj i Wybuduj” skraca czas realizacji do minimum, tak, aby obiekt mógł jak najszybciej zacząć zarabiać.
Które ze zrealizowanych inwestycji czy innych ważnych przedsięwzięć były dla Pana osobiście najbardziej znaczącymi?
Momentów, które były dla mnie kamieniami milowymi, jest kilka. Pierwszy kontrakt – debiut w roli generalnego wykonawcy z halą 4 tys. m² i biurowcem pod klucz – jest nim na pewno. Drugi, to hala powyżej 10 tys. m², trzeci – pierwsza nasza realizacja w ramach zamówień publicznych. Kolejne: klient, który powrócił z kolejnym zleceniem czy nowy wówczas dla nas rodzaj realizacji, jakim była budowa sklepu wielkopowierzchniowego.
Żadne z tych wydarzeń z osobna nie było może przełomowe, ale ułożone jako kolejne cele do osiągnięcia świadczyły o tym, że idziemy dobrą drogą i – co wcale nie jest oczywiste – we właściwym kierunku. A poza listą kontraktów? Największym osobistym osiągnięciem jest dla mnie to, że przez te prawie 9 lat rozwoju firmy „dorobiłem się” dwóch wspaniałych córek – i udało mi się poświęcić im nie mniej uwagi niż spółce. W latach 2018–2024 w rodzinach Zarządu co roku przychodziły na świat dzieci, więc byliśmy dla siebie wsparciem, żeby każdy z nas mógł pogodzić role życiowe z zawodowymi. Dzięki temu moi pracownicy wiedzą, że dla mnie rodzina jest najważniejsza, i że rozumiem, że ich bliscy są priorytetem dla nich. A człowiek, który ma zapewnione bezpieczeństwo swojej rodziny, pracuje z prawdziwą motywacją.
Jakie obecnie można zaobserwować zmiany i tendencje w branży budownictwa przemysłowego? W czym upatrują Państwo szanse na rozwój, a gdzie czyhają zagrożenia? Jak ocenia Pan perspektywy i możliwości rozwojowe spółki w tym kontekście?

Podstawowym planem jest iść dalej obraną drogą – nie utracić przywiązania do wartości, które przyświecały nam od początku, i dbać o to, by każda nowa osoba w naszym zespole wiedziała, że u nas te wartości nie są opcją, a fundamentem. Uważamy, że w branży budowlanej wciąż nie jest to oczywiste, a im więcej inwestorów będzie to szczerze potwierdzać, tym łatwiej będzie o większe i trudniejsze projekty oraz nowe segmenty rynku.
Zagrożenia? Choć budujemy głównie dla rodzimych klientów, geopolityka ma ogromne znaczenie. Wpływa na nastroje inwestorów i wahania cen materiałów. Nie zamierzamy jednak przejmować się tym, na co nie mamy wpływu. Organicznie budujemy świadomość, że CS Construction jest partnerem stabilnym i godnym zaufania. Reszta przyjdzie sama.
![]()
Rozmawiała Joanna Chrustek
