Rozmowa z Marzeną Ziębą – psychoterapeutą, mediatorem, od 4 lat Prezes Zarządu Emovere Sp. z o.o., autorką innowacyjnego, jedynego w Polsce, systemu informatycznego do kompleksowego zarządzania danymi dla ośrodków zdrowia psychicznego i założycielką Centrum Psychoterapii, Diagnozy i Mediacji „Emovere” (Stargard, woj. zachodniopomorskie), świadczącym usługi w zakresie badań diagnozy terapii psychologicznych i psychiatrycznych, psychoterapii oraz mediacji i pomocy prawnej.
Jaka jest geneza Emovere?
Jako spółka Emovere działamy dokładnie od 4 lat. Wtedy jako część start-up’u zaczęliśmy tworzenie systemu informatycznego dla psychiatrii. Jego dystrybucją zajmuje się Emovere Sp. z o.o. natomiast pod tą nazwą funkcjonuje również Centrum Psychoterapii, Diagnozy i Mediacji, które istnieje już od 10 lat. To ta placówka jest fundamentem naszych wszystkich działań. Centrum powstało z marzeń, które kiełkowały w naszych głowach, a zrodziło się na bazie doświadczeń zawodowych i osobistych. Postanowiliśmy połączyć nasze siły jako zespół, by oferować pomoc w szerokim i kompleksowym zakresie. Zależy nam na tym, aby każdy, kto potrzebuje naszego wsparcia, jak najszybciej bezpiecznie powrócił do życia społecznego. Rozwiązujemy problemy dotyczące zaburzeń psychicznych, osobiste, rodzinne, zawodowe, społecznych, jak kryzysy w związku, trudności w relacjach z rówieśnikami, ale też na linii rodzice-dzieci, zaburzenia odżywiania, problemy zawodowe, czy depresje.
Dziś Centrum „Emovere” tworzy interdyscyplinarny zespół składający się z psychiatrów, psychologów, psychoterapeutów, radców prawnych i mediatorów. Reprezentujemy holistyczne podejście do pacjenta w zakresie psychiatrii, ale też terapii małżeństw, spraw około- i porozwodowych, czy nieprawidłowości w systemach rodzinnych, czyli wszystkiego tego, co dotyczy dobrze rozumianego dobrostanu ludzkiego nie tylko w aspekcie zdrowia psychiczneg i leczenia, ale również poprawy jakości życia społecznego i rodzinnego.
Centrum to jest moje osobiste zawodowe miejsce na ziemi, które zrodziło się z pasji i działalności zawodowej, którą wykonuję od 30 lat, czyli psychoterapii.
Natomiast drugi filar marki Emovere stanowi nasza spółka rodzinna, która zajmuje się budowaniem systemu (administracją), który stworzyliśmy dla podmiotów zajmujących się psychiatrią: gabinetów, poradni zdrowia psychicznego, z czasem mamy nadzieję także dla szpitali, bo już odbieramy zainteresowanie tego segmentu. Nasz system służy do efektywnego i kompleksowego zarządzania dokumentacją w formie elektronicznej, w zakresie medycznym, terapeutycznym, prawnym i administracyjnym.
Skąd pomysł na wdrożenie tego systemu?
Idea zrodziła się z braku na rynku takiego rozwiązania i naszej potrzeby jego posiadania. Działaliśmy w myśl zasady: skoro czegoś nie ma, stwórzmy to sami. Jesteśmy firmą rodzinną i tego typu kwestie rozstrzygane są u nas bardzo szybko, zwłaszcza, że moi synowie są programistami, co w połączeniu z doświadczeniami zawodowymi specjalistów Centrum sprawiło, że doszliśmy do wniosku, że możemy taki system opracować samodzielnie.
Obecnie jest on już wdrożony w wersji standard i premium na płaszczyźnie merytorycznej, technologicznej, administracyjnej i prawnej. Ale pracujemy już nad kolejnym modułem. System obejmuje cały zakres obsługi dokumentacji EDM, narzędzi diagnostycznych, statystyki, aspektów prawnych, czy RODO. Jest to pierwszy na rynku taki system i jest dostępny dla wszystkich zainteresowanych podmiotów. Oparty jest na technologii chmurowej, więc można z niego korzystać od razu po pozyskaniu licencji i zalogowaniu się. Zależy też nam na tym, żeby ten system trafił do jak największej grupy branżowych placówek, tak, aby terapeuci na terenie całego kraju mieli szybki wgląd w historię pacjenta, który trafi do konkretnej placówki na diagnozę, leczenie, terapię czy mediację, ale będzie musiał być skierowany do specjalisty w innym miejscu, np. w Krakowie czy Warszawie, by tam kontynuować leczenie. Oczywiście to pacjent będzie decydował czy chce, aby jego historia była udostępniana innym placówkom. Ale przynajmniej będzie w systemie informacja, że w ogóle jakieś czynności były wykonane, bo są takie, których nie wolno wykonywać częściej niż raz na 2 lata, np. badanie struktur osobowości. I taka informacja będzie w systemie.
Zależy nam na tym, żeby specjaliści dzięki temu systemowi zaczęli ze sobą współpracować, a nie rywalizować. Niestety, konkurencja w branży psychiatrii, psychologii i psychoterapii jest bardzo duża, a jakość świadczonych usług jest na bardzo zróżnicowanym poziomie. Często za decyzją o wyborze specjalisty stoi kryterium ceny, a wiadomo – tym najłatwiej się konkuruje.
Proszę więcej opowiedzieć o zakresie działania Centrum „Emovere”. Kim są Państwa pacjenci, z jakimi problemami najczęściej zwracają się o pomoc?
Placówka zajmuje się diagnozą. leczeniem, terapią w zakresie zdrowia psychicznego jako podmiot leczniczy, wpisany do rejestru wydziału zdrowia, jako Poradnia Zdrowia Psychicznego. Zakres obejmuje działania na rzecz dzieci, młodzieży i dorosłych.
Są to głównie mieszkańcy naszego regionu i całego województwa zachodniopomorskiego. Ale mamy również klientów z Poznania, czy z Warszawy. Niejednokrotnie to my również jedziemy „w teren” z naszymi usługami, zwłaszcza w dziedzinie mediacji rozwodowych i rodzinnych. Ostatnio uczestniczyliśmy w takich działaniach we Wrocławiu. Był tam i psycholog, i prawnik. Działamy holistycznie kierując do danej sprawy zespół specjalistów posiadających najlepsze kompetencje, osoby odpowiedzialne za dany obszar sprawy. Każdorazowo w formułowaniu ugody, którą na drodze mediacji wynegocjuje psycholog, uczestniczy również niezależny prawnik, który jest bezstronny i może doprecyzować pewne rozwiązania. Podejmujemy się również tzw. mediacji rówieśniczych, dotyczących trudnych sytuacji młodzieży, np. szkole; czy pracowniczych, gdy występuje konflikt w miejscu pracy. Jeździmy również na mediacje gospodarcze pomiędzy firmami czy dotyczących spraw cywilnych. Niejednokrotnie są to zagadnienia dużego kalibru, nie zawsze się ich podejmujemy, bowiem nie chcemy, aby odbywało się to kosztem naszych klientów indywidualnych, a tych spraw jest znacznie więcej.
Zatrzymajmy się zatem na zagadnieniu, które jest nowością w tego typu placówkach. Mediacje, które z reguły odbywają się w kancelariach, a mają na celu uniknięcie rozstrzygnięcia sporu przed sądem. Czy na tym również skupiają się Państwa działania w tym zakresie?
Tak, generalnie staramy się działać poza salą sądową, bo co do zasady mediacja służy właśnie temu, żeby dać stronom wypracować kompromis, który pozwoli im mieć poczucie zwycięstwa na zasadzie win-win, tak aby nikt nie miał poczucia przegranej. Lubię posługiwać się metaforą, zatem pozwolę sobie na pewien skrót myślowy, obrazujący intencję mediacji: że jeśli na drodze mediacji musimy podzielić pomarańczę, nie oznacza to, że trzeba ją ciąć brutalnie nożem na pół, bo może się okazać, że jedna ze stron chce miąższ, a druga skórkę i można szybko dojść do porozumienia. Natomiast trzeba stworzyć przestrzeń, w której uczestnicy sporu, poza swoimi emocjami, zobaczą możliwości rozwiązań. I naszym zadaniem jest sprawić, aby strony wyszły z konfliktu usatysfakcjonowane i z poczuciem sprawiedliwości.
Najgorszym efektem jest tak zwany „krzywy kompromis”, czyli taki, gdzie obie strony nie są zadowolone z osiągniętej ugody. Tak naprawdę nie ma to nic wspólnego z porozumieniem, tylko uznaniem warunków, które zarządził ktoś trzeci, na przykład sąd.
Uważam, że po właśnie powstała „instytucja” mediacji, żeby nie doprowadzić do sytuacji, że ktoś z zewnątrz, nie mający należytego poglądu na racje obu stron, podejmował „matematyczną” decyzję. Mediacje, to nie jest nauka ścisła. To przede wszystkim rozmowa, zdefiniowanie i nazwanie pewnych rzeczy i przeanalizowanie ich. To może mieć wręcz wymiar oczyszczający dla stron.
Oczywiście nie oznacza to automatycznie uznania wzajemnych racji. Każda uczestnik sporu ma swój własny pogląd na daną sytuację. Gdyby obie strony miały takie samo zdanie, nie byłoby konfliktu.
Jakie są Państwa atuty, dlaczego Pani zdaniem, klienci powinni skorzystać z usług „Emovere”?
Naszą największą przewagą jest przede wszystkim bardzo merytoryczny zespół, który składa się z osób dobrze wykształconych, z dużym doświadczeniem zawodowym, sięgającym nawet 30 lat pracy. Tworzymy zespół interdyscyplinarny, który rozpatruje problemy z jakimi przychodzą do nas ludzie, w szerokim spektrum. Na przykład okazuje się, że trafia do mnie para na terapię małżeńską, co dotyczy aspektów psychologicznych, a w trakcie rozmów okazuje się, że podłoże geneza problematyki spraw finansowo-prawnych. Nie przeprowadziłabym efektywnej terapii, jeżeli tego typu kwestie nie zostaną wyjaśnione. Wówczas wkracza nasz kolejny specjalista z dziedziny prawa, który wskazuje możliwości rozwiązania problemu.
Małżeństwa podczas trwania wieloletniego związku niejednokrotnie zgromadziły znaczny majątek, o który może się toczyć walka w sytuacji rozwodowej.
Majątek tak, ale też zobowiązania i długi. Niestety nadal jest dość niska świadomość społeczeństwa odnośnie obowiązującego prawa cywilnego, zapisów, jakie mogą się znaleźć w różnych umowach, także tych przedmałżeńskich, czy niechęć do zawierania intercyzy. Najlepszym przykładem jest konflikt wynikający z niespłaconego kredytu, który zaciągnęła jedna strona, ale skonsumowało go małżeństwo wspólnie i w momencie rozwodu rodzi się spór, kto ma ten kredyt dalej spłacać. To są naprawdę bardzo ważne rzeczy, o których się powinno mówić już na starcie związku. Oczywiście, miłość jest piękna, życzymy sobie tego, żeby wszyscy się kochali, ale z czasem realia bywają brutalne. Mamy taki branżowy, czarny żart: „Chcesz wiedzieć z kim naprawdę tworzysz związek? To się z nim rozwiedź”. Często podczas rozwodu ludzie dają się poznać z zupełnie nieznanej dotychczas strony. Najgorsze są spory, w które włączone zostają dzieci. Są jego uczestnikami, często przejmują, w cudzysłowie, rolę mediatora, są przeciągane na obie strony, pojawia się u nich ogromny konflikt lojalnościowy. Jest to bardzo złożony i trudny temat, a niestety takich spraw jest obecnie bardzo dużo. Dlatego my jako Centrum „Emovere” chcemy tworzyć przestrzenie do modelu , który ma stawiać na wczesną edukację i podejmowanie działań prewencyjnych.

Jakby to mogło wyglądać w praktyce?
Po tylu latach pracy, doszłam do wniosku, że wszystkie osoby budujące związki powinny przejść obowiązkowo 40 godzin psychoterapii przedmałżeńskiej, 10 godzin wykładów nauk prawnych, 5 ekonomii i nieskończoną liczbę budowania kompetencji rodzicielskich. Może wówczas byłoby mniej nieporozumień w relacjach.
My proponujemy szkolenia partnerskie, mające na celu uświadamianie ludzi, na czym to polega. Ludzie w związku boją się na przykład rozmawiać o finansach, ale też o swoich oczekiwaniach, marzeniach.
A czy zdarzają się Państwu takie przypadki, że para, która podjęła decyzję o rozwodzie, przychodzi do Centrum po poradę jak się z tym sprawnie uporać, a Państwu udaje doprowadzić do zmiany decyzji?
Jest bardzo dużo takich sytuacji. I rzeczywiście często były to przypadki, gdzie wydawało się, że nie ma żadnej możliwości uratowania związku. Ale jeżeli strony nam zaufają i przejdą wszystkie trudne etapy konfliktu, począwszy od gniewu, żalu, złości, także na nas jako mediatorów, poprzez spokojne argumentowanie, negocjowanie i dochodzenie do porozumienia, aż po pełną ugodę. Mamy bardzo dużą skuteczność w tym zakresie. Warunek jest jeden – pary, które trafią do nas na terapię, muszą naprawdę chcieć pracować nad związkiem. Bez zrozumienia tego nie przetrwamy. Należy pamiętać, że mamy jeszcze jednego cichego “przeszkadzacza” w tym trudnym procesie, który potrafi narobić niezłego zamieszania. Mowa o Biologii, której celem jest przedłużenie gatunku. Biologia doskonale wie, co zrobić, żeby przedłużyć nasz gatunek. Człowiekowi wystarczy 30 lat życia, żeby dochować się potomstwa. I przeciętnie tyle ludzie żyli ludzie pierwotni. Stąd etapy rozwoju człowieka od narodzin, poprzez okres dojrzewania, po pełną fizyczną dojrzałość, obejmują maksymalnie 20. W tym wieku człowiek zaczyna budować relacje, mózg pracuje na pełnych obrotach, uruchamia się zespół zakochania, a ludźmi rządzą emocje. Pojawia się potomstwo i wystarczy kilka kolejnych lat, żeby gatunek przetrwał. To z punktu widzenia biologii. Tylko, że człowiek przechytrzył naturę i nauczył się żyć dłużej, ale ona już nie mówi nam co dalej – pomiędzy 30. a 90. rokiem życia. Tym zajmują się inne dziedziny, w tym psychologia. Ale natura przypomina o sobie i wysyła kolejne zagrożenia. Pojawia się powtórka cyklu.
Stąd statystycznie najwięcej jest rozwodów pomiędzy 35. a 50. rokiem życia. Tego jednak w szkole nie uczą, nie jest to wiedza powszechna, nikt nam o tym nie mówi. A gdybyśmy mieli tego świadomość i wyprzedzali niepożądane zachowania rozmawiając o nich, to można by nad tym popracować. Jako Centrum „Emovere” dążymy do tego, aby człowiek nabył kompetencje takiego w pełni świadomego rozwoju.
W takim razie na zakończenie zapytam o strategię rozwoju Państwa przedsięwzięcia.
Centrum „Emovere” w tej chwili przechodzi etap ogromnej modernizacji. Zależy nam, abyśmy byli jeszcze bardziej dostępni dla osób z wszelkimi niepełnosprawnościami. Usuwamy bariery oraz instalujemy systemy wspomagające poruszanie się. Chodzi nie tylko o to, aby z naszych usług mogły korzystać osoby z niepełnosprawnościami, ale także chcemy rozwinąć nasze możliwości badawcze. Opracowujemy narzędzia diagnostyczne i elementy potrzebne do opracowywania dokumentacji w kontekście takich pacjentów.
Natomiast jeżeli chodzi o system, to teraz, po wdrożeniu wersji standard i premium, które są jest dosyć mocno rozbudowane, jak wspomniałam, będziemy tworzyli kolejny moduł - ekspert. Za jego pośrednictwem będzie można omówić w gronie specjalistów różnych dziedzin studium przypadku, np. w kontekście prawno-psychiatrycznym, skorzystać z wiedzy, doświadczeń czy z modeli rozwiązań. Moduł będzie oparty również o sztuczną inteligencję, którą musimy nauczyć analizy toku i treści myślenia oraz nieprawidłowości w tym zakresie. Ma to nas wesprzeć w diagnostyce.
Psychologia i psychoterapia nie stoją w miejscu. Pojawiają się nowe, innowacyjne metody, sami również je opracowujemy i wdrażamy, słuchamy potrzeb naszych pacjentów. Kiedy okazało się, że chcieliby uczestniczyć w terapii ze swoim psem czy kotem, wdrożyliśmy dogoterapię. Na pewno będziemy dalej rozszerzać naszą placówkę i zakres usług, a to będzie się wiązało z rozbudową zespołu specjalistów. Pojawiają się też pytania o możliwości otwarcia oddziałów w innych miastach Polski, czego nie wykluczamy.
Rozmawiała Zuzanna Pawełczyk
