Eskalacja napięć na Bliskim Wschodzie uderza w rosyjskie interesy. Kreml próbuje przekierować ropę do Chin, ale wydłużone trasy i brak tankowców windują koszty. Stawki czarteru supertankowców wzrosły siedmiokrotnie, a ropa miesiącami krąży po morzach – podał serwis Money.pl za "Rzeczpospolitą".
Sytuacja na Bliskim Wschodzie komplikuje rosyjski eksport ropy. W obliczu zmian geopolitycznych i ograniczeń zakupów przez Indie, rosyjskie koncerny coraz częściej kierują surowiec do Chin. Oznacza to jednak dłuższe trasy i konieczność korzystania z największych tankowców typu VLCC (Very Large Crude Carrier) - zaznaczono.
Stawki frachtowe wystrzeliły. Jeszcze przed atakiem USA i Izraela na Iran dzienna opłata za czarter VLCC na trasie z Bliskiego Wschodu do Chin przekroczyła 200 tys. dol. To o 600 proc. więcej niż na początku roku, gdy wynosiła poniżej 29 tys. dol. Bloomberg przypomina, że podobnej dynamiki cen nie obserwowano od początku pandemii COVID-19, gdy wojna cenowa Rosji z OPEC doprowadziła do utknięcia ogromnych ilości ropy na szlakach morskich – napisano dalej.
Według firm Vortex i Kpler od grudnia od 6,3 do 6,9 mln baryłek rosyjskiej ropy Urals zostało przetransportowanych mniejszymi tankowcami z zachodnich portów Rosji przez Kanał Sueski na Morze Czerwone. Tam przeładowano je na cztery supertankowce - opisała "Rzeczpospolita".
– Takie działania wskazują na rosnącą zależność dostawców ropy rosyjskiej od Chin – oceniła Anna Żminko z Vorteksa.
Jednym ze śledzonych tankowców była "Sahara", objęta sankcjami USA. U wybrzeży Półwyspu Synaj przetransportowano na nią 1,7 mln baryłek ropy z kilku jednostek typu Suezmax i Aframax, które przypłynęły z Noworosyjska. Następnie surowiec przeładowano w pobliżu Nachodki na Dalekim Wschodzie na mniejsze tankowce dostarczające ropę do Chin – podano.
Cała operacja trwała około trzech miesięcy. Dla porównania, standardowa dostawa do Indii zajmowała 5–6 tygodni. Dłuższy czas transportu i wysokie koszty czarteru obniżają opłacalność eksportu, zmniejszając dochody Rosji z ropy - wskazano.
Bloomberg zwrócił uwagę, że wody u wybrzeży Egiptu nie były dotąd tradycyjnym miejscem przeładunku ropy ze statku na statek. Wzrost znaczenia tego obszaru wiązany jest z większym zainteresowaniem bezpieczniejszymi punktami przeładunku, m.in. na północ od Kanału Sueskiego oraz w rejonie Grecji i Malty - zaznaczono.
Z kolei lokalizacja w pobliżu Omanu stała się niedostępna po ataku USA i Izraela na Iran, a wcześniej była utrudniona ze względu na rozbudowę amerykańskich sił morskich w Zatoce Perskiej - napisano.
Według danych na morzach krąży już około 140 mln ton rosyjskiej ropy w poszukiwaniu nabywców. Jednocześnie kraje OPEC do momentu ataku na Iran zwiększały eksport – w lutym Arabia Saudyjska podniosła średni dzienny eksport o 400 tys. baryłek.
Analitycy spodziewają się dalszego wzrostu popytu na VLCC, co może utrzymać wysokie stawki frachtu. Rosyjska flota cieni jest w dużej mierze objęta sankcjami, a stare jednostki, które wcześniej trafiały do Kremla, zaczęły skupować inne podmioty, w tym koreańska Sinokor Group we współpracy z włoskim armatorem Gianluigim Aponte – napisano w podsumowaniu. (jmk)
Foto: Pixabay.com
Źródło: Money.pl
Eskalacja na Bliskim Wschodzie uderzyła w interesy Rosji
