Nowe gazociągi dla sektora elektroenergetycznego

Nowe gazociągi dla sektora elektroenergetycznego

Gaz-System realizuje plan rozwoju sieci, którego głównym beneficjentem ma być zużywający coraz więcej błękitnego paliwa sektor elektroenergetyczny. Przyszłe zazielenianie gazu nie będzie jednak łatwe - podał serwis Businessinsider.com.pl

Przez Polskę będą ciągnąć się kolejne gazociągi. Operator systemu przesyłowego gazu, czyli publiczna spółka Gaz-System, planuje do 2035 r. 24 kluczowe i strategiczne inwestycje, które dostarczą surowiec do nowych odbiorców albo połączą krajową sieć przesyłową z będącym elementem międzynarodowej sieci Systemem Gazociągów Tranzytowych (SGT) – zaznaczono w informacji.

Do 2027 r. gotowe mają być m.in. przebiegający obok Warszawy gazociąg Rembelszczyzna-Mory czy południowe gazociągi Racibórz-Rybnik i Kędzierzyn-Racibórz, a także połączenia z SGT w Zambrowie, Ciechanowie i Włocławku. Kolejne osiem lat Gaz-system daje sobie na wybudowanie gazociągów Nowe Tłoki-Sulechów w Polsce zachodniej, Wronów-Rozwadów w województwach lubelskim i podkarpackim czy Stanisławów-Wola Karczewska na Mazowszu. Do 24 inwestycji zaliczany jest też pływający terminal skroplonego gazu LNG — tzw. FSRU, który powstaje w Gdańsku – wskazano.

Przedstawiając plany operatora podczas majowego Kongresu Transformacji Energetycznej w Warszawie, dyrektor Pionu Rozwoju Rynku w Gaz-Systemie Katarzyna Szeniawska przyznała, że rozwój sieci ma przede wszystkim odpowiadać na rosnące zapotrzebowanie elektroenergetyki. Ta stawia na gaz — w 2025 r. jego udział w produkcji prądu w Polsce wyniósł 14,2 proc. przy 12 proc. rok wcześniej. 
Duże źródła gazowe otrzymują kontrakty z rynku mocy, będą więc wynagradzane za samą gotowość do pracy. Nowe bloki stawiają dziś wszystkie duże grupy energetyczne; w Gdańsku właśnie została zainicjowana budowa elektrowni Energi – napisano dalej.

Rośnie nie tylko udział gazu w elektroenergetyce, ale i udział elektroenergetyki w całościowym zużyciu tego paliwa. Według danych Gaz-Systemu, które przedstawiła Katarzyna Szeniawska, w 2024 r. sektor wytwarzania prądu odpowiadał za 16 mln m sześc. zapotrzebowania na gaz na dobę — było to 15 proc. z całościowego zapotrzebowania w wysokości 103 mln m sześc. na dobę - podano.

Pozostałe 85 proc. (87 mln m sześc. gazu na dobę) przypadało na innych odbiorców, czyli przede wszystkim przemysł oraz gospodarstwa domowe. W 2035 r., kiedy zakończą się planowane dziś przez Gaz-System inwestycje, elektroenergetyka ma już odpowiadać za 38 proc. zapotrzebowania — 71 mln m sześc. na dobę przy 186 mln m sześc. na dobę w ogóle – czytamy dalej.

Operator chce też zwiększać swoją przepustowość. Jak na Kongresie Transformacji Energetycznej mówił Sławomir Hinc, prezes Gaz-Systemu, obecne możliwości dostarczania sięgają 170 mln m sześc. na dobę, ale po uruchomieniu pływającego terminalu w Gdańsku oraz nowych magazynów, ma to być ok. 210 mln m sześc. na dobę.

— Jesteśmy blisko finalizacji procedury weryfikowania zapotrzebowania rynku na budowę kolejnego terminala — bliźniaka w Gdańsku, który może jeszcze dodatkowo zwiększyć wolumeny w skali rocznej i dobowej. Jeśli drugi FSRU powstanie, w Gdańsku może być więcej gazu niż w gazoporcie w Świnoujściu — przewidywał Hinc.

Potencjał przesyłowy Gaz-Systemu jest duży — jak mówił prezes Hinc, w ciągu jednej doby operator jest w stanie dostarczyć surowiec ze świnoujskiego gazoportu na drugi koniec Polski przy granicy z Ukrainą. Presja na system jednak się zwiększa, co pociąga za sobą pytania o moce przyłączeniowe.

— Widzimy duże zainteresowanie klientów i będziemy chcieli położyć większy akcent na wskazywanie miejsc, w których widzimy większe możliwości przyłączenia — zadeklarował szef operatora gazowego. Jak dodał, Gaz-System nie wyklucza opublikowania mapy, która da inwestorom wgląd w zapasy przepustowości i potencjał wydawania warunków przyłączenia. — Prawdopodobnie wskażemy też obszary, które stanowią większe wyzwanie i wymagają dodatkowych analiz — wskazał.

Skoro za lwią część nowych potrzeb odpowiada konkretny sektor, rozbudowa sieci gazowej postępuje we współpracy z innym operatorem, tj. Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi (PSE). Ich wiceprezes, Konrad Purchała, zaznaczył podczas panelu, że obaj operatorzy są ze sobą coraz bardziej powiązani.

— Regularnie ze sobą rozmawiamy; współpracują zarówno służby ruchowe, jak i jednostki planujące rozwój sieci. Rozmowa toczy się w trójkącie PSE—Gaz-System—inwestor; zachęcamy do lokalizowania źródeł tam, gdzie ma to sens pod względem sieci — mówił.

Purchała wyraził też nadzieję, że rola gazu w elektroenergetyce będzie polegać przede wszystkim na uzupełnianiu produkcji z OZE (zwłaszcza w powracających raz na jakiś czas okresach tzw. Dunkelflaute, czyli braku słońca i wiatru), a nie na zastąpieniu węgla jako źródła pracującego w tzw. podstawie. Podobnie wypowiadał się też Maciej Przybylski, prezes firmy Vortex Energy Polska, która działa zarówno na rynku gazu, jak i energetyki odnawialnej. Prelegent nazwał gaz "realnym sojusznikiem OZE", który może dostarczać systemowi elastyczność — zdolność uruchamiania się z produkcją energii na krótkie momenty, gdy akurat jest potrzebny – podkreślono w informacji.

Teoretycznie w przyszłości gaz ziemny ma być zastępowany tzw. gazami zdekarbonizowanymi. Gaz-System deklaruje otwartość na wtłaczanie do sieci biometanu, przechodzi też właśnie proces unijnej certyfikacji jako operator systemu przesyłowego dla wodoru. W kwietniu spółka otrzymała pozytywną opinię Komisji Europejskiej, która potwierdziła, że Gaz-System spełnia formalne wymogi niezależności. Finalna decyzja w sprawie certyfikacji zostanie podjęta po przedłożeniu dziesięcioletniego planu rozwoju sieci przez Prezes Urzędu Regulacji Energetyki – napisano dalej.

Możliwości dekarbonizacji gazu są jednak ograniczone — dostępnych zielonych alternatyw na szerszą skalę nadal brakuje. — Żeby gaz był paliwem przejściowym, musimy mieć do czego przejść — w rozmowie z Business Insiderem mówił Krzysztof Łokaj, menedżer ds. rozwoju rynków Europy i Afryki w firmie Wärtsilä Energy, która oferuje rozwiązania dla rynku energetycznego, m.in. elastyczne elektrownie silnikowe.

— Planowane moce instalacji biometanowych mają niedługo wynieść 2 MW. To kropla w morzu potrzeb i stanowczo za mało, żeby skutecznie zastąpić gaz ziemny. Nie wiemy też jak wiele będziemy mieli bioodpadów służących jako substrat do produkcji biometanu, a tzw. osobne uprawy energetyczne pod względem dostępu do gruntów stanowiłyby konkurencję dla produkcji żywności. Liczę jednak na rozwój tego rynku, ponieważ biometan jest najprostszym sposobem na zazielenienie gazu — dodał.

Mimo wymienionych problemów rozmówca serwisu postrzega sytuację na rynku gazu raczej optymistycznie – stwierdzono w treści. 
— Nie jesteśmy już, jak miało to miejsce 15 czy 20 lat temu, uzależnieni od jednego dostawcy. Możliwości importu są szerokie i zdywersyfikowane, dysponujemy też odpowiednią infrastrukturą taką jak gazoport w Świnoujściu, do którego niedługo dojdzie terminal FSRU w Gdańsku. Gaz ma też przewagi nad węglem, ponieważ jest bardziej elastyczny i mniej emisyjny — przekonywał Łokaj.

Ekspert równocześnie przyznał, że gaz wiąże się z "niepewnością rynkową", dotyczącą przede wszystkim ryzyk geopolitycznych, wahających się cen i zależności od importu. 
— Z drugiej strony, odnawialne źródła energii wiążą się z niepewnością pogodową. Oba te rodzaje niepewności trzeba po prostu wkalkulować w funkcjonowanie systemu — mówił w podsumowaniu.    (jmk)

Foto: Pixabay.com
Źródło: Businessinsider.com.pl

Publish the Menu module to "offcanvas" position. Here you can publish other modules as well.
Learn More.