Martes sport 2026

Nowo odkryte złoża ropy i gazu na Bałtyku, a neutralność klimatyczna

Nowo odkryte złoża ropy i gazu na Bałtyku, a neutralność klimatyczna

Choć złoża odkryte niedawno na Bałtyku robią wrażenie, Polska raczej nie zostanie naftowo-gazową potęgą Europy Środkowo-Wschodniej. Pytanie zresztą, czy w dobie wzrostu globalnych temperatur i wciąż obowiązującego kursu na neutralność klimatyczną jest to w ogóle możliwe. Własne zasoby paliw mogą nieco poprawić naszą niezależność energetyczną, transformacji w kierunku zeroemisyjności i elektryfikacji jednak nie zatrzymają – stwierdził serwis Businessinsider.com.pl.

Odkryte przez firmę Central European Petroleum złoża ropy naftowej i gazu ziemnego znajdują się niedaleko Świnoujścia – podano w informacji.  

Potencjalne wydobycie ropy naftowej i gazu ziemnego z własnych złóż na Bałtyku może do pewnego stopnia podnieść suwerenność energetyczną Polski, ale realna użyteczność odkrytych zasobów jest jeszcze nieznana

Ropa i gaz są problematyczne z punktu widzenia dążeń do ograniczenia redukcji emisji gazów cieplarnianych. Polska posiada w tym zakresie międzynarodowe zobowiązania, które wykraczają poza politykę UE

Jak mówi Michał Smoleń z Fundacji Instrat, Polska nie będzie jednak prymusem polityki klimatycznej, a ewentualne wydobycie surowców musi dochowywać środowiskowych standardów

Branża nowej mobilności jest spokojna o swoją kondycję i nie boi się skutków odkrycia

W toku transformacji ropa i gaz mogą tracić biznesową rację bytu. Na pozytywne bodźce ekonomiczne liczą firmy z Pomorza Zachodniego
 
22 mln ton ropy naftowej i 5 mld m sześc. gazu ziemnego – ogłoszone 21 lipca odkrycie kanadyjskiej spółki Central European Petroleum, która znalazła złoża na Morzu Bałtyckim w lokalizacji Wolin East, ok. sześciu km na północ od Świnoujścia, poruszyło całą polską opinią publiczną. Przy imporcie ropy na poziomie 96-97 proc. zużycia i gazu na poziomie 82 proc. (liczby w opublikowanym niedawno zbiorczym raporcie przytacza Forum Energii) perspektywa lokalnej eksploatacji wzbudziła nadzieje na wzmocnienie paliwowo-energetycznej suwerenności naszego kraju.

"Jeśli informacje się potwierdzą, będzie to rzeczywiście największe w Polsce złoże ropy z dotychczasowo odkrytych" — 21 lipca mówił naszej redakcji Leszek Wiwała, prezes Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego, w kontekście złóż gazu dodając, że "większa skala zaspokojenia popytu surowcem wydobywanym w Polsce to także krok w dobrą stronę" – czytamy . 

To właśnie rosnące uzależnienie od importu i niestabilnych cen na międzynarodowych rynkach, obok kwestii środowiskowych i klimatycznych (emisji metanu), jest największym zarzutem stawianym energetyce gazowej – pokrycie przynajmniej części potrzeb wydobyciem w kraju pomogłoby więc częściowo ograniczyć ten problem – podkreślono.

Pomimo emocji, komentatorzy od początku zaznaczali, że entuzjazm i "sny o potędze" mogą być przedwczesne. Jak zauważył Wiwała, nie wiadomo jeszcze czy bałtycka ropa z okolic Świnoujścia będzie spełniać wymogi jakościowe polskich rafinerii, a do wydobycia potrzebne są też znaczące inwestycje w infrastrukturę (co do ostatnich, Central European Petroleum ogłosiło poszukiwanie partnerów w Polsce, a swoje zainteresowanie odkryciem wyraził też Orlen) – zaznaczono w informacji.

Pewną rezerwę zachował też cytowany przez PAP prof. Krzysztof Szamałek, dyrektor Państwowego Instytutu Geologicznego — Państwowego Instytutu Badawczego. "Bez sprawdzenia przez państwową służbę geologiczną wiarygodności i jakości wyników prac geologicznych i uzyskanych danych, doniesienia medialne traktujemy z zainteresowaniem, pewnym entuzjazmem, ale również daleko posuniętą ostrożnością" — skomentował naukowiec. 

Jak zaznaczył, dopiero pełna dokumentacja złóż wskaże prawdziwą skalę odkrycia i jego możliwych konsekwencji, ta zaś jest długotrwałym procesem.

Na pełną ocenę skutków lipcowej sensacji trzeba więc jeszcze poczekać. Z tym, że własne wydobycie surowców energetycznych ma przewagi nad importem, trudno polemizować, ewentualny naftowo-gazowy "boom" nad Bałtykiem wydaje się jednak sprzeczny z długoterminowymi celami polityki klimatyczno-energetycznej - czytamy.
 
Te, wbrew pozorom, nie ograniczają się wyłącznie do Unii Europejskiej z jej celem zerowych emisji netto w połowie tego stulecia. Pod deklaracją o stopniowym odchodzeniu od paliw kopalnych na światowej konferencji klimatycznej w Dubaju w 2023 r. podpisali się przedstawiciele niemal 200 państw, w tym Polski – wskazano w treści.

Z kolei do utrzymania w perspektywie 2050 r. globalnego wzrostu temperatur na poziomie 1,5 st. C w porównaniu z epoką przedprzemysłową zobowiązuje swoich sygnatariuszy Porozumienie paryskie. Tymczasem w 2024 r. globalne emisje gazów cieplarnianych pobiły swój kolejny rekord — według szacunków Global Carbon Budget, całkowita ilość wyemitowanego CO2 wyniosła 41,6 mld ton w porównaniu z 40,6 mld ton rok wcześniej. Co do tempa postępującego ocieplenia, najnowszy raport Światowej Organizacji Meteorologicznej pokazuje 70 proc. prawdopodobieństwa przekroczenia 1,5 st. przez średnią temperaturę w latach 2025-2029 - napisano.

Napędzany ropą transport – w swoim drogowym, lotniczym i morskim wydaniu – w 2022 r. odpowiadał za ok. 23 proc. światowych emisji CO2, o czym informuje Międzynarodowa Agencja Energetyczna. W Europie, której udało się w znaczącym stopniu zdekarbonizować swoją elektroenergetykę, to właśnie ten sektor jest dziś największym emitentem - zaznaczono.
 
Czy jest tu więc miejsce na inne znaczące inwestycje niż elektryfikacja albo stosowanie paliw alternatywnych? Michał Smoleń, kierownik programu badawczego Energia i Klimat w Fundacji Instrat przypomniał:
— Odejście od wielkoskalowego wydobycia paliw kopalnych to fundamentalny cel polityki klimatycznej. Wyczerpywanie się dostępnych złóż nie wystarczy — odkryliśmy ich dość, by doprowadzić do katastrofalnego ocieplenia (...). 

Dodał przy tym, że "docelowo eksploatacja nowych źródeł ma przestać się opłacać". — (...) część węgla, gazu i ropy zostanie w ziemi. 

Już teraz nie wszystkie złoża są wykorzystywane z przyczyn ekonomicznych – wskazał.

Co do informacji Central European Petroleum Smoleń stwierdził, że nie należy ich przeceniać. —"Największe złoży ropy w Polsce" to po prostu nisko zawieszona poprzeczka. Krajowe wydobycie zaspokaja ok. 5 proc. naszego zapotrzebowania na ropę. Jeżeli odkryte złoże będzie eksploatowane — a ku temu jeszcze daleka droga — może podnieść ten współczynnik o kilka punktów procentowych. 

Wpływ na zaopatrzenie Polski w gaz ziemny byłby jeszcze niższy. Nie mówimy więc o żadnej węglowodorowej rewolucji, a jedynie o szansie na pewne ograniczenie zależności od importu paliw. Z perspektywy zwykłego odbiorcy wpływ na ceny paliw nie będzie odczuwalny – skomentował ekspert.
 
Jeśli chodzi o dotrzymanie klimatycznych pryncypiów, Smoleń jest realistą — tam, gdzie istnieją ku temu warunki, eksploatacja paliw kopalnych trwa w dalszym ciągu.

— Państwa dysponujące konkurencyjnymi cenowo zasobami gazu, ropy czy nawet węgla, zwykle przynajmniej kontynuują dotychczasowe wydobycie. Polska nie będzie tu prymusem, również z przyczyn społecznych. Polacy wciąż uważają się za społeczeństwo na dorobku, ich poparcie dla bardziej zdecydowanych działań na rzecz klimatu jest ograniczone, do tego dochodzi wątek bezpieczeństwa energetycznego – stwierdził.

Podkreślił przy tym, że ewentualne wydobycie z odkrytych blisko Świnoujścia złóż musi przebiegać zgodnie z najwyższymi standardami bezpieczeństwa, normami środowiskowymi i zabezpieczeniem przed wyciekami metanu.

— Tak czy inaczej, musimy też przyśpieszyć transformację po stronie popytu, w energetyce, przemyśle czy transporcie – podsumował Smoleń, wskazując na alternatywne dla gazu i ropy kierunki.
 
O to, czy ewentualne zwiększenie krajowego wydobycia ropy naftowej może być zagrożeniem dla elektryfikacji transportu drogowego, spytano Macieja Gisa, dyrektora ds. PR i komunikacji w Polskim Stowarzyszeniu Nowej Mobilności. Rozmówca serwisu zaprzeczył.
 
— Wielkość odkrytego złoża odpowiada mniej więcej skali tegorocznego zużycia ropy naftowej w Polsce. Nie można więc oczekiwać, że będziemy z niego korzystać przez długie lata. Rozwój sektora nowej mobilności postępuje niezależnie od tego. Znajdujemy się obecnie w dobrym momencie; w czerwcu udział pojazdów elektrycznych w sprzedaży nowych samochodów wyniósł 7,6 proc., co było rekordowym jak na polskie warunki wynikiem. Po ciężkim roku 2024 widać wyraźny trend wzrostowy – skomentował.

Na dobrą kondycję branży w ocenie Gisa pozytywnie wpływają państwowe dofinansowanie do zakupu pojazdów elektrycznych, rozwój infrastruktury ładowania czy sieci energetycznych.

— Osiągnęliśmy próg 10 tys. punktów ładowania w kraju. Musimy przyspieszyć elektryfikację transportu i powoli nadganiać rynki Europy Zachodniej, które są dziś znacznie bardziej rozwinięte od naszego – podsumował.
 
Czy projekty wydobywcze mogłyby liczyć na przychylność instytucji finansowych, które, przede wszystkim w Europie, również mają na uwadze wymogi zielonej polityki oraz zmniejszania presji na klimat i środowisko? Piotr Kowalik, ESG Manager w Pekao Investment Banking wskazał, że wiele zależy od horyzontu czasowego inwestycji.
 
— Na pewno jeszcze w 2030 r. ropa i gaz będą nadal surowcami istotnymi dla polskiej gospodarki. Mniej rygorystycznie podchodzące do kwestii klimatycznych banki, na przykład amerykańskie, mogłyby być więc być gotowe do wyłożenia środków na wydobycie ich w Polsce. Z biegiem lat rola tych surowców powinna jednak spadać; w energetyce gaz ma odgrywać rolę paliwa przejściowego, z kolei, jeśli w transporcie i przemyśle sukces odniosą elektryfikacja, paliwa alternatywne i wodór, ropa zacznie tracić rację bytu. Projekty wydobywcze mogą więc stracić swoją biznesową racjonalność – uznał Kowalik.

Ekspert podał przykład Orlenu — związanego z branżą oil&gas giganta, który w swojej strategii również deklaruje cel zeroemisyjności w połowie stulecia.

— Rok 2050 jako graniczna data neutralności klimatycznej mimo wszystko wrósł w naszą świadomość. Powrót Trumpa do władzy w USA, narracja nt. pakietu Omnibus w Europie, czy wreszcie niejednoznaczna postawa naszego rządu zrobiły sporo zamieszania, ale pewne głębsze tendencje zdążyły ugruntować się w biznesie – ocenił.

Na razie na powodzenie działań wokół złoża Wolin East liczy regionalny biznes z Pomorza Zachodniego. W opublikowanym komentarzu Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie, stwierdziła, że jeśli doniesienia Central European Petroleum się potwierdzą, "województwo zachodnioopomorskie znajdzie się wręcz na autostradzie do gospodarczego progresu i jeszcze dynamiczniejszego rozwoju".
 
"Wydobycie ropy i gazu ziemnego jeszcze mocniej zwróci uwagę na nasz region potencjalnych inwestorów branży energetycznej, a gospodarcze wykorzystanie basenu Morza Bałtyckiego będzie jeszcze szersze. To także nowe miejsca pracy i gigantyczna szansa dla firm z Polski w partycypowaniu w procesach związanych z obsługą tego złoża ropy i gazu" — stwierdziła, wieszcząc niewykluczony "gospodarczy i inwestycyjny przełom" dla regionu.

Obawy przedstawicielki biznesu budzą prawdopodobne wątpliwości strony niemieckiej w procesie uzyskiwania transgranicznej decyzji środowiskowej. "Inwestycje nie mogą odbywać się ze szkodą dla środowiska, stąd też ważne są konsultacje z samorządami Wolina, Świnoujścia i szerzej Urzędu Marszałkowskiego, by inwestycja przemysłowa i energetyczna nie odbiła się rykoszetem na naszej turystyce" — dodała Mojsiuk. 

Szacowane cztery lata do możliwego rozpoczęcia wydobycia to według działaczki czas m.in. na badania geologiczne i dialog społeczny. Co dalej z nadbałtyckim "drill, baby, drill" — czas pokaże, zaznaczyła w podsumowaniu.  (jmk)

Foto: Pixabay.com //
Źródło: Businessinsider.com.pl

Publish the Menu module to "offcanvas" position. Here you can publish other modules as well.
Learn More.