Ustawa lustracyjna obejmie administrację państwową

Ustawa lustracyjna obejmie administrację państwową

Na to głosowanie w Sejmie czeka co najmniej 40 tys. osób w sile wieku i z dużym doświadczeniem, które obecnie pracują w administracji publicznej. Jeśli urodziły się przed 1 sierpnia 1972 r., będą musiały złożyć oświadczenie lustracyjne lub ich oświadczenia wcześniej złożone sprawdzi Instytut Pamięci Narodowej. Każdy, kto pracował lub współpracował z organami bezpieczeństwa do 1990 r., straci pracę niemal z dnia na dzień – podał serwis Businessinsider.com.pl

Wiceprzewodniczący PiS, w wywiadzie dla Telewizji Republika przyznał otwarcie, że jest już przygotowana ustawa lustracyjna, która obejmie całą administrację. — Mamy nadzieję, że dzięki temu będziemy mieli gwarancję całkowitego bezpieczeństwa i środowiska agenturalne nie będą mogły wpływać na bezpieczeństwo Polski — powiedział Macierewicz. I dodał, na szczęście.

Rozmówcy serwisu zbliżeni do rządu widzą to inaczej. Przyznają, że takiej lustracji wśród urzędników jeszcze nie było. — To czysto polityczny przepis, który spowoduje, że z administracji, ważnych urzędów państwowych, z dnia na dzień zostaną zwolnione osoby z dużym doświadczeniem, bez względu na stanowisko, jakie pełnią. Czeka nas pogrom, którego nie potrzebujemy – mówiła Business Insider osoba, której przepis nie dotyczy, jednak współpracuje z tymi, którzy kilka lat temu przeszli pozytywnie weryfikację.

Uwagi do ustawy ma też Marcin Wiącek, rzecznik praw obywatelskich (RPO). Wskazuje wprost, że te przepisy są niezgodne z Konstytucją, ponieważ zakładają jednakowe negatywne traktowanie wszystkich pracowników, niezależnie od ich dorobku zawodowego. O jakie przepisy chodzi? Czy RPO przekona Sejm? – w stosownym czasie zweryfikowane zostaną te pytania.

Lustrację w administracji przewiduje nowelizacja ustawy o służbie cywilnej, która zmienia również ustawę o pracownikach urzędów państwowych. Obejmuje więc pracowników blisko 2 tys. urzędów: ministerstw, urzędów centralnych, wojewódzkich, inspekcje, np. weterynarii, ale też kancelarii Sejmu, Senatu, prezydenta, CBŚ czy Centralnego Biurze Zwalczania Cyberprzestępczości. Co do zasady nowe przepisy przewidują zakaz zatrudniania w służbie cywilnej oraz urzędach państwowych osób, które w okresie od 22 lipca 1944 r. do 31 lipca 1990 r. pracowały lub pełniły służbę w organach bezpieczeństwa państwa bądź z nimi współpracowały w rozumieniu przepisów ustawy lustracyjnej. Te przepisy mają wejść w życie już następnego dnia po ogłoszeniu ustawy w Dzienniku Ustaw.

Ustawa jest już po Senacie, w piątek 26 maja br. odbędzie się nad nią ostatnie głosowanie w Sejmie - podano w informacji.

W efekcie nowych przepisów ruszą procedury, które według szacunków rządu, pozbawią pracy 40 tys. osób, ok. 22 tys. ze służby cywilnej oraz ok. 18 tys. z urzędów państwowych. To duże liczby, bo ze sprawozdania szefa służby cywilnej za 2022 r. wynika, że w służbie cywilnej jest zatrudnionych 117 tys. osób. Zwolnienia obejmą więc blisko 19 proc. z nich – wyjaśnił serwis.

Jak czytamy w Ocenie Skutków Regulacji, ustawa może spowodować, że wśród osób poszukujących pracy znajdzie się trudna do oszacowania liczba osób w wieku przedemerytalnym – wskazano.

Ustawa przewiduje dwie ścieżki weryfikacji. Po pierwsze dla osób, które już składały oświadczenia lustracyjne – chodzi o te, które np. pełniły wysokie stanowiska. Obecnie bowiem oświadczenie składają kierownicy i dyrektorzy, ale przyznanie się do współpracy nie wywołuje skutków. Ich oświadczenia są w Instytucie Pamięci Narodowej (IPN), a szefowie urzędów, w których pracują, nie mają wiedzy na ich temat. Dlatego teraz najpóźniej w ciągu siedmiu dni od dnia wejścia w życie przepisów, przekażą prezesowi IPN listy wszystkich zatrudnionych urodzonych przed 1 sierpnia 1972 r. - napisano

Skąd taka data? Wynika z ustawy lustracyjnej, to urodzonych przed tą datą dotyczy obowiązek lustracyjny. Najmłodsi mają więc dziś 51 lat. Następnie szef IPN ma pięć miesięcy na przekazanie kierownikom urzędów, w tym np. wojewódzkim lekarzom weterynarii, informacji, kto w oświadczeniu potwierdził współpracę. Ich stosunki pracy wygasną po 30 dniach. Ot tak, z mocy samej ustawy – czytamy w informacji.

Druga ścieżka dotyczy osób, które nie składały nigdy oświadczenia lustracyjnego, a urodziły się przed 1 sierpnia 1972 r. Zgodnie z ustawą mają złożyć oświadczenie lustracyjne w terminie 30 dni od wejścia w życie przepisów. Jeśli zadeklarują współpracę z organami bezpieczeństwa, stracą pracę po 15 dniach od złożenia oświadczenia. I choć jest to wyraźnie zapisane w ustawie, to dodatkowo dyrektorzy generalni będą musieli poinformować ich o tym w ciągu tych dwóch tygodni - wskazano.

Jak zauważył Jerzy Siekiera, prezes Zarządu Stowarzyszenia Absolwentów Krajowej Szkoły Administracji Publicznej, wejście w życie przepisów będzie się wiązało z dodatkowym obciążeniem biurokratycznym urzędów. To jednak najmniejszy problem - stwierdzono.

W efekcie jak zwrócił uwagę Marcin Wiącek każda osoba, która – obojętnie w jakim charakterze – pracowała, pełniła służbę lub współpracowała z podmiotem zakwalifikowanym jako organ bezpieczeństwa państwa – niezależnie od tego, jakie w rzeczywistości zadania wykonywała – będzie z mocy prawa, w zasadzie z dnia na dzień, pozbawiona pracy i możliwości zarobkowania w sektorze publicznym. — Nastąpi to bez przyznania takiej osobie prawa do odwołania się do sądu, bez prawa do indywidualnej oceny postawy w okresie państwa komunistycznego. Tego typu rozwiązanie, będące w istocie ustawową sankcją wymierzoną zbiorowo pewnej grupie obywateli, trudno uznać za postać proporcjonalnego ograniczenia wolności i praw człowieka. Jednym z założeń państwa demokratycznego jest bowiem indywidualizacja odpowiedzialności, która oznacza, że wszelkiego typu sankcje mogą być wymierzane tylko po indywidualnej ocenie zachowania, z możliwością odwołania się do niezawisłego sądu. Tego standardu opiniowana ustawa nie spełnia – podkreślił rzecznik praw obywatelskich.

Wiesław Szczepański, poseł Lewicy i przewodniczący sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych, pytał podczas prac w Sejmie przedstawicieli rządu, dlaczego każdy pracownik, bez względu na zajmowane stanowisko, nie może być zatrudniony, kiedy od tego okresu minęło już dwadzieścia parę lat. — Te osoby pracowały, czasami pracują u państwa przez dwadzieścia parę lat i jakoś zastrzeżeń nie było, a w tej chwili państwo proponujecie dopisanie, że również te, które nie pełnią funkcji kierowniczych, mają podlegać rygorom tej ustawy — pytał. I dodał, że posłowie, jeśli się przyznają, że współpracowali, mają prawo kandydować, a pracownik — nie.

Autor ustawy, Dobrosław Dowiat-Urbański, szef Służby Cywilnej, tłumaczył, że wynika to z konieczności zapewnienia bezpieczeństwa wewnętrznego państwa, szczególnie w sytuacji podwyższonego zagrożenia w związku z atakiem Rosji na terytorium Ukrainy. Co więcej, Dariusz Nowak, dyrektor generalny w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, uważa, że ta argumentacja jest bardzo trafna, jeśli patrzymy na to, co się dzieje na terenie Ukrainy i kto współpracuje z najeźdźcą rosyjskim. Jego zdaniem wszyscy tacy pracownicy to są byli funkcjonariusze służby bezpieczeństwa i tajni współpracownicy i sytuacja geopolityczna za naszą wschodnią granicą, wojna, która trwa, uzasadnia takie czystki – stwierdził rozmówca serwisu.

W piątek wieczorem 26 maja br. Sejm ma głosować uchwałę Senatu w sprawie ustawy o służbie cywilnej. Senatorowie odrzucili ją w całości. W środę 24 maja br. sejmowa Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych poparła ich stanowisko. Taką rekomendację komisja da wszystkim posłom.

— Wiedzieliśmy, że mamy przewagę na sali i przewodniczący komisji szybko zarządził głosowanie. Cieszę się, że udało się zdobyć poparcie dla naszego stanowiska, bo ta ustawa narusza wszelkie zasady demokratycznego państwa – mówi senator Krzysztof Kwiatkowski, który reprezentował Senat na posiedzeniu komisji.

To jednak nie oznacza, że ustawa trafi do kosza. Stanie się tak, jeśli w piątek większość posłów zagłosuje zgodnie z rekomendacją komisji. Czy to możliwe? Tak. By odrzucić uchwałę Senatu, potrzebna jest bezwzględna większość. To oznacza, że PiS musi mieć na sali więcej niż połowę wszystkich głosujących, którzy skierują ustawę do podpisu prezydenta. Jeśli zagłosują za ustawą, może ją jeszcze zawetować prezydent – czytamy.

Jak wskazują eksperci, łamie ona nie tylko Konstytucję, ale też jest niezgodna z wyrokami Trybunału Konstytucyjnego. Sejmowy legislator Radosław Iłowiecki tłumaczył, że jeden z konstytucyjnych standardów lustracyjnych określonych przez Trybunał Konstytucyjny. Zgodnie z nim sama współpraca nie zamyka obywatelowi drogi do pełnienia funkcji publicznej, negatywne konsekwencje dla zainteresowanych osób, które pełnią lub zamierzają pełnić funkcje publiczne, powoduje nie współpraca, lecz złożenie niezgodnego z prawdą oświadczenia.

— Mam wrażenie, że ten standard konstytucyjny lustracji jest złamany i osoby, które złożyły prawdziwe oświadczenia i przyznały się do współpracy, poniosą negatywne konsekwencje prawne wyrażone w tym przepisie, czyli wygaśnięcie stosunku zatrudnienia — podkreślał Iłowiecki.

Na niekonstytucyjność, łamanie podstawowych praw przez ustawę, zwrócił uwagę RPO - wskazano w treści artykułu.

— Niedopuszczalne jest w demokratycznym państwie prawnym przyznanie ustawodawcy prawa do tego, aby tworzył rozwiązania prowadzące do przekreślenia dorobku życiowego i zawodowego tych pracowników, którzy nie naruszyli prawa, do przekreślenia wartości ich pracy już po 1990 r., niezależnie od jej rzeczywistego znaczenia i dotychczasowej oceny pracodawcy. Regulacja wprowadzająca automatyczne rozwiązanie stosunków pracy wskazanych grup pracowników nie respektuje podstawowych swobód, do których należy prawo do wysłuchania i prawo do obrony, a także prawo do zindywidualizowanej oceny – przekonywał Marcin Wiącek. Przekonał Senat czy przekona Sejm, zobaczymy w piątek – napisano.

Jerzy Siekiera dodał jeszcze jeden argument. — Ustawa miała zwiększyć zainteresowanie pracą w administracji, które jest bardzo niskie, a tak się nie stanie — skwitował w podsumowaniu Siekiera. (jmk)

Źródło: Businessinsider.com.pl
Foto: OKO.press // Adam Kozak / Agencja Wyborcza.pl

Publish the Menu module to "offcanvas" position. Here you can publish other modules as well.
Learn More.