NFZ ograniczy wydatki na gastroskopię, kolonoskopię, rezonans magnetyczny, tomografię komputerową, wizyty u specjalistów, a także zaćmę. Co to oznacza dla pacjentów? Eksperci są jednomyślni: mniej bezpłatnych świadczeń i konieczność korzystania z prywatnych wizyt. Wszystko przez tchórzostwo Ministerstwa Zdrowia – zaznaczył serwis Businessinsider.com.pl.
Narodowy Fundusz Zdrowia szuka oszczędności, bo składka zdrowotna nie pokrywa wszystkich wydatków na leczenie. Na utrzymanie świadczeń na dotychczasowym poziomie brakuje co najmniej 23 mld zł – wskazał serwis.
By załatać dziurę, Fundusz chce ograniczyć wydatki na tzw. nadwykonania. To świadczenia zdrowotne udzielone ponad limit określony w umowie z NFZ. W skrócie, jeśli szpital czy przychodnia przyjmie więcej pacjentów, niż wynika to z umowy, nie otrzyma pełnej zapłaty. NFZ planuje 40 proc. wartości za cztery rodzaje badań diagnostycznych: gastroskopię, kolonoskopię, rezonans magnetyczny i tomografię komputerową. Podobnie ma być z wizytami u specjalistów, a także zabiegiem usuwania zaćmy. Co to oznacza dla pacjentów i dlaczego Ministerstwo Zdrowia nie rozwiązuje inaczej problemu? - wyjaśnił dalej w artykule Businessinsider.com.pl
Tomasz Kopiec, dyrektor Szpitala Klinicznego im. Prof. W. Orłowskiego w Warszawie, mówił, że konsekwencje decyzji NFZ odczują przede wszystkim pacjenci: wydłużą się kolejki, a część kosztów leczenia zostanie przeniesiona na nich, zmuszając do korzystania z sektora prywatnego.
To oznaczałyby realny krok wstecz – de facto cofnięcie systemu o kilkanaście lat. Już dziś sytuacja jest trudna – szpital nadal nie otrzymał zapłaty za nadwykonania z ubiegłego roku i oczekujemy na rozwiązanie tej kwestii do końca marca — powiedział serwisowi.
— Na razie mówimy o projektach, ale jeśli takie zarządzenie NFZ wejdzie w życie, jako dyrektor będę zmuszony ograniczyć działalność wyłącznie do zakresu finansowanego w ramach kontraktu. Nie będziemy mogli realizować nadwykonań, ponieważ oznaczałoby to zadłużanie szpitala. W praktyce oznacza to konieczność stopniowego ograniczania świadczeń — mówił Tomasz Kopiec.
I zapewne tak będzie postępował każdy rozsądny dyrektor placówki ochrony zdrowia, która nie zarabia na wysokopłatnych świadczeniach i nie ma nadwyżki na pokrycie tego, czego nie zapłaci NFZ. W efekcie w przyszłym roku zmniejszy się liczba wykonywanych badań, wizyt i zabiegów zaćmy. Kiedy? To zależy .
— W ciągu roku lub ich znaczące zmniejszenie po wyczerpaniu środków — w niektórych zakresach już jesienią. W skrajnym scenariuszu działalność szpitala zostanie ograniczona głównie do ratowania życia — odpowiedział Kopiec
Gdy szpital przytnie świadczenia, to pacjenci będą albo musieli poczekać w dłuższej kolejce albo leczyć się prywatnie. Jeśli wybiorą drugi wariant, to oni zapłacą za brak decyzji po stronie rządzących - zaznaczono.
W podobnym tonie wypowiadał się Mariusz Paszko, dyrektor Zamojskiego Szpitala Niepublicznego, w którym 100 proc. udziałów ma miasto Zamość, w 90 proc. finansowanego z kontraktów z NFZ.
— Jeśli NFZ wprowadzi ograniczenia w płatności za nadwykonania, to nikt nie będzie wykonywał świadczeń ponadlimitowych, szczególnie tam, gdzie lekarze są zatrudnieni na kontraktach płatnych od wykonanej procedury. W efekcie rynek prywatny będzie się rozwijał jeszcze lepiej. Pacjent, który będzie potrzebował porady, pójdzie prywatnie — ocenił Paszko.
NFZ podkreślił, że ograniczenia nie obejmą świadczeń dla dzieci i młodzieży do 18. roku życia, pacjentów w programie profilaktyki raka jelita grubego oraz pacjentów z kartą Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego (DiLO). To jednak nic nadzwyczajnego, ponieważ te grupy ustawowo mają zagwarantowaną bezlimitowość - wyjaśniono.
Wojciech Wiśniewski, ekspert Federacji Przedsiębiorców Polskich do spraw ochrony zdrowia, zauważa jednak, że pacjenci onkologiczni leczenia nie zaczynają u onkologa.
— Zaczyna się od podejrzenia zachorowania na nowotwór, pierwsza diagnoza pada zwykle u lekarza pierwszego kontaktu lub specjalisty: endokrynologa, gastrologa, urologa. A do specjalistów będzie się trudniej dostać, trudniej też będzie wykonać badanie — tłumaczył Wiśniewski.
Mariusz Paszko przyznaje, że obecnie dochodzi do pewnych nieprawidłowości. — Nie wszędzie dodatkowe wizyty u specjalistów są konieczne. Można przypuszczać, że czasami mamy do czynienia z "pompowaniem" budżetów. Bo skoro NFZ płacił, to dlaczego nie umówić szybkiej wizyty, np. na wypisanie recepty, dodatkowe, nie zawsze potrzebne badania. Ten problem można jednak rozwiązać inaczej — mówił Paszko.
Dyrektor zamojskiego szpitala podkreśla jednak, że wszystkie problemy generują przede wszystkim podwyżki minimalnych wynagrodzeń w ochronie zdrowia. — To one zjadają budżety szpitali, dobijają wszystkich. Wyższe wynagrodzenia trzeba wypłacić, bo gwarantuje je ustawa. Wszyscy liczyli, że podwyżki zostaną zamrożone, ale właśnie słyszymy, że nie — zauważył dalej.
Łukasz Kozłowski, ekspert FPP, ale także członek Rady Nadzorczej NFZ, wyjaśnia, że Fundusz jest w bardzo trudnej, wręcz krytycznej, sytuacji, bo mierzy się z gigantycznym wzrostem kosztów.
— NFZ będzie więc kupował coraz mniej świadczeń, bo z roku na rok stają się one droższe. Drożeją, bo od pięciu lat, co roku i są gwarantowane podwyżki, i udźwignięcie tego kosztu dla NFZ staje się szalenie trudne. Proponuje więc ograniczenie limitów, by zachować płynność finansową — tłumaczył Kozłowski.
Wojciech Wiśniewski, który brał udział w poniedziałkowym posiedzeniu Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia, nie ma wątpliwości, że to właśnie coroczne podwyżki minimalnego wynagrodzenia w ochronie zdrowia są jedną z głównych przyczyn kryzysu. Wprowadził je PiS w 2022 r. rękami ministra zdrowia Adama Niedzielskiego.
Według Wiśniewskiego to nie NFZ należy winić za cięcie kosztów.
— NFZ jest tylko wykonawcą, a regulatorem jest Ministerstwo Zdrowia. To ono widząc problem, powinno szukać rozwiązań, które nie będą uderzać w pacjentów. Z zamrożenia podwyżek się wycofało, ale może też np. poluzować normy zatrudnienia, dopuścić inne zawody medyczne do wykonywania pewnych świadczeń. Tymczasem to NFZ interweniuje, a ministerstwo gra w tchórza — ocenił Wiśniewski.
Tomasz Kopiec też rozumie, ograniczenia budżetowe NFZ i presję związaną z finansowaniem wynagrodzeń w ochronie zdrowia.
— Jednocześnie należy jasno powiedzieć, że środki przeznaczone na leczenie nie powinny być wykorzystywane na realizację podwyżek. Finansowanie wzrostu wynagrodzeń powinno odbywać się poza budżetem NFZ — podkreślił Kopiec.
W jego szpitalu wynagrodzenia pochłaniają 65 proc. budżetu. W zeszłym roku podwyżki wynosiły 14 proc., przy 8 proc. wzroście przychodu. Waloryzacja kontraktu nie nadąża więc za gwarantowanymi ustawą podwyżkami - wskazano.
Ministerstwo Zdrowia boi się jednak podjąć decyzji, a winę przerzuca na związki zawodowe, które z natury rzeczy będą bronić podwyżek.
— Bez zgody i porozumienia w obszarze ustawy podwyżkowej, nie będziemy w stanie przeprocedować zmian w odpowiednim czasie, więc na ten moment pozostaje ona w niezmienionej formie. Musimy ponieść koszty z tym związane — podkreśliła wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka, podczas posiedzenia Zespołu Trójstronnego ds. Ochrony Zdrowia.
Zdaniem ekspertów zaś MZ bez oglądania się na związkowców powinien skierować projekt ustawy zamrażającej podwyżki do konsultacji w ramach Rządowego Procesu Legislacyjnego i przeprowadzić kampanię społeczną pokazującą skutki braku zmian – wskazano.
W 2022 r. podwyżki dla personelu medycznego kosztowały blisko 9,3 mld zł. W 2023 r. było to już 26,5 mld zł, w 2024 r. — ponad 42 mld zł, w 2025 r. — 58,5 mld zł. W 2026 r. kwota ta przekroczy 70 mld zł. Placówki medyczne pokrywają koszty podwyżek ze środków, które otrzymują z NFZ na świadczenia zdrowotne – czytamy dalej.
Plan finansowy NFZ w 2025 r. wynosił 216 mld zł, z tego 33 mld zł to była dotacja z budżetu. W tym roku dotacja powinna być wyższa, a i tak może zabraknąć środków na leczenie - podano.
Nakłady rosną, bo w związku z podwyżkami Agencja Ochrony Technologii Medycznych i Taryfikacji podwyższa co roku wyceny świadczeń, za które płaci NFZ. Wzrost nakładów nie przekłada się jednak na poprawę opieki nad pacjentami i dostępność świadczeń – wskazano w podsumowaniu. (jmk)
Foto: Pixabay.com
Źródło: Businessinsider.com.pl
NFZ zaoszczędzi, a pacjent zapłaci
