KGHM

Fed ma wielkie oczy

FED2021.jpg

Odczytana przez inwestorów zapowiedź ograniczenia skupu aktywów przez Fed zadziałała na rynki obligacji tak, jakby banki centralne zamierzały zwiększyć skalę skupu – ceny rosły, a rentowności spadały.

Rentowność niemieckich obligacji dziesięcioletnich spadła do minus 0,5 proc., co w zasadzie wymazuje cały wiosenny rajd (do minus 0,1 proc.). Amerykańskie papiery jeszcze w piątek przed tygodniem osiągały 1,37 proc., ale siedem dni później było to już 1,23 proc. A przecież okoliczności zdają się wskazywać na scenariusz wprost przeciwny – kolejne dane o inflacji z niemal każdego zakątka świata zaskakują skalą tempa wzrostu cen (w każdym razie przekraczają uśrednione oczekiwania ekonomistów), a jeszcze przed rozpoczęciem tygodnia dziennikarze CNBC podsumowali wypowiedzi członków rady gubernatorów Fed i doszli do wniosku, że opcja opowiadająca się za rozpoczęciem ograniczenia skupu aktywów przez Fed ma już większość. Pytaniem jest tylko tempo i skala cięć. Publikacja protokołu z ostatniego posiedzenia FOMC potwierdziła spekulacje dziennikarzy.

A mimo to, z każdym kolejnym dniem rentowności obligacji spadały, a ich ceny rosły. Jak wytłumaczyć ten paradoks? Być może chodzi tylko o strach inwestorów z rynków akcji i surowców. To w działaniach banków centralnych upatruje się przyczyn wzrostu indeksów. Inwestorzy, którzy wycofywali się z rynków akcji starali się ulokować bezpiecznie uwolnione środki. Obligacje świetnie się do tego nadają, nawet jeśli grozi im później spadek cen i wzrost rentowności. Ktoś, kto realizuje zyski rzędu 100 proc. z ostatnich 15 miesięcy (takie jest tempo wzrostu indeksów w USA), nie przejmuje się tym, że na obligacjach może stracić 1 czy 2 proc.

W rzeczy samej, jeśli prześledzić napływy środków do funduszy inwestycyjnych, okaże się, że fundusze dłużne w USA od kwietnia zeszłego roku są miesiąc w miesiąc na sporym plusie. Inwestorów zupełnie nie zraża perspektywa zatrzymania skupu obligacji i podwyżek stóp, co obserwatorzy próbują wytłumaczyć rosnącą liczbą starzejących się inwestorów. Wiek emerytalny osiąga pokolenie powojennego baby-boom i zgodnie z podręcznikowymi teoriami, coraz większą część emerytalnych oszczędności lokują w funduszach dłużnych, kosztem akcyjnych.

Czy oznacza to, że cokolwiek zrobi Fed i inne banki centralne, rentowności obligacji pozostaną niskie? Oczywiście, że nie. Od początku pandemii zaangażowanie Fed w obligacje skarbowe wzrosło o 2,6 bln dolarów, a dług USA wzrósł w tym czasie o 5 bln dolarów. Fed kontroluje łącznie 18,5 proc. zadłużenia USA i przez kilkanaście miesięcy był graczem numer jeden na rynku obligacji. Jego wyjście z rynku będzie miało wpływ na rentowności, a być może także wydatki rządu, ale długoterminowy. W perspektywie godzin i dni zwyciężać będą chwilowe potrzeby i emocje.

Czy wszystko, co dzieje się na rynku amerykańskim, koniecznie musi wpłynąć na polski? Wszystko nie, ale kierunek raczej będzie się zgadzał. Zakończenie skupu, a później – jeśli trzeba – podwyżki stóp. Warto zwrócić uwagę na fragment konferencji wynikowej GNB, którego przedstawiciele tłumaczą, że zysk ograniczyła rewaluacja posiadanych obligacji skarbowych. Otóż to – rosnące rentowności zabolą ich posiadaczy w różnym stopniu. Ktoś, kto zabiera pieniądze z rynku akcji nawet tych strat nie poczuje, a ktoś, kto żyje z obligacji, może cierpieć bardziej.

Foto: wGospodarce.pl

Emil Szweda, Obligacje.pl

Portal internetowy ForumBiznesu.pl

Portal internetowy ForumBiznesu.pl

Portal internetowy ForumBiznesu.pl

Portal internetowy ForumBiznesu.pl

Publish the Menu module to "offcanvas" position. Here you can publish other modules as well.
Learn More.