VOSS 2026

Problemy depozytariuszy z Korei Południowej

Problemy depozytariuszy z Korei Południowej

Niespełna miesiąc temu główny indeks giełdy w Seulu KOSPI przebił po raz pierwszy w historii 9000 pkt, ale to co nastąpiło później można określić bez większej przesady rzezią inwestorów indywidualnych. Wezwania do uzupełniania depozytów otrzymało ponad milion Koreańczyków, przymusowe likwidacje dotknęły kilkaset tysięcy osób, a regulator finansowy pracuje nad "ekonomicznym programem zapobiegania samobójstwom w rodzinach” - podał w informacji serwis MSN.com/pl.

W ostatnich tygodniach główny indeks giełdy w Seulu fundował inwestorom zmienność na poziomach, kojarzonych historycznie bardziej z rynkiem kryptowalut niż z obrotem akcjami. Do rzadkości nie należały wahania KOSPI rzędu 6-7% na sesję - zarówno w górę jak i w dół. Podczas ostatniej sesji w czwartek 16 lipca (17 lipca Koreańczycy z południa obchodzili Dzień Konstytucji i maklerzy mieli wolne) indeks stracił 6,37% i znajduje się już 25% poniżej szczytu na poziomie 9114 punktów, który zdobyto 22 czerwca – napisano.

Margin call uruchamia się wtedy, gdy wartość zabezpieczenia przestaje być wystarczająca. Broker wzywa inwestora do dopłaty. W Korei zwykle daje na to trzy dni. Jeśli inwestor nie ma pieniędzy, dochodzi do sprzedaży jego akcji po cenie rynkowej, by spłacić dług wobec brokera – wyjaśniono.

Południowokoreański "Maeil Business Newspaper" donosił, że w zaledwie dziesięć dni (od 1 do 10 lipca) wartość pozycji zabezpieczających, które zostały przymusowo zamknięte przez domy maklerskie, sięgnęła blisko 426 mld wonów (ok. 308 mln dolarów) - czytamy.

Prawdziwa kumulacja nastąpiła jednak w poniedziałek 13 lipca. Według nadzoru finansowego i branżowych organizacji rynku, dzienna wartość wymuszonych zamknięć osiągnęła wtedy rekordowe 344 mld wonów – zaznaczono.

Ponad 1,2 mln rachunków lewarowanych dotknęło poziomu wezwania do uzupełnienia depozytu. Szacuje się, że od 320 tys. do 460 tys. kont zostało całkowicie wyczyszczonych z kapitału – wskazano dalej.
 
Szacunki publikowane przez południowokoreańskie media pokazują, że aż 62% zlikwidowanych kont należało do osób w wieku od 20 do 30 lat – podano..

W Korei nazywa się je "mrówkami". To młodzi inwestorzy próbujący szybko pomnożyć oszczędności na giełdzie. Odcięci od astronomicznie drogiego rynku nieruchomości w Seulu, traktują giełdę i fundusze ETF z dźwignią jako jedyny bilet do awansu społecznego – podkreślono.

Jak pokazują statystyki, udaje się to nielicznym, ale obok statystyk w lokalnej prasie można przeczytać o realnych konsekwencjach ponoszonych przez wyzerowanych inwestorów. Jedna z relacji opisuje historię 39-letniego pracownika korporacji, który zainwestował w lewarowane ETF-y na półprzewodniki 80 mln wonów odłożone na zakup pierwszego mieszkania. Po utracie blisko 1/4 pieniędzy w kilka dni przyznaje, że jego planowany ślub prawdopodobnie się nie odbędzie – czytamy.

Inna relacja dotyczy 57-latka, który wypłacił przedterminowo 150 mln wonów ze swojego funduszu emerytalnego, licząc na to, że zyski z akcji Samsunga i SK Hynix dadzą mu pieniądze na godną starość. Po tąpnięciu na giełdzie został z ułamkiem oszczędności – podano w kolejnym przykładzie.

W zeszłym tygodniu południowokoreańskie media obiegła też historia youtubera ugodzonego nożem przez fana, który stracił pieniądze, kierując się jego poradami inwestycyjnymi, jakie otrzymał w ramach płatnego abonamentu. 20-letni napastnik został zatrzymany przez policję i oskarżony o usiłowanie zabójstwa – napisano dalej.

Z analizy Maeil Business Newspaper wynika, że w pierwszej połowie roku, wśród 50 najpopularniejszych spółek kupowanych przez koreańską drobnicę, średni odsetek tracących inwestorów przekroczył 73 proc. Dla połowy z tych najchętniej wybieranych walorów wskaźnik ten był zaś wyższy niż 80 proc.

Największe wzrosty przypadły zaledwie kilku spółkom. Większość inwestorów kupowała je jednak dopiero wtedy, gdy były już bardzo drogie – zaznaczono.
 
Dlaczego wahania na giełdzie w Seulu są tak gwałtowne? Odpowiedź kryje się w mechanice działania funduszy ETF z podwójną dźwignią opartych na pojedynczych akcjach – wyjaśniono.

Od 1 do 13 lipca 2026 roku z czterech głównych funduszy lewarowanych na akcje Samsunga oraz SK Hynix (zarządzanych przez Mirae Asset i Samsung Asset Management) wyparowało aż 8,8 bln wonów (ok. 5,9 mld dolarów) –  podał "Bitgo Finance".

Zmienna natura tych instrumentów tworzy na giełdzie tzw. efekt "ogona machającego psem". Aby dostarczyć inwestorom dwukrotność dziennej stopy zwrotu spółki, fundusze muszą codziennie dokonywać olbrzymich transakcji zabezpieczających na rynku kontraktów terminowych pod koniec sesji.

 - W spadkowym trendzie fundusze z dźwignią 2x muszą mechanicznie sprzedawać więcej akcji, podczas gdy fundusze odwrócone (inverse) muszą zajmować dodatkowe krótkie pozycje, by dostosować wielkość swoich aktywów. Przy funduszach opartych na pojedynczych akcjach ta presja sprzedażowa nie rozchodzi się po rynku, lecz uderza punktowo w konkretne, największe podmioty. To potęguje rynkowy szok – tłumaczył Noh Dong-gil, analityk Shinhan Securities, na łamach Bitgo Finance.

To ten mechanizm doprowadził w poniedziałek przed tygodniem do paraliżu na południowokoreńskiej giełdzie. Goldman Sachs w swoim raporcie dla klientów instytucjonalnych wskazywał, że 13 lipca samo rebalansowanie spekulacyjnych funduszy odpowiadało za 62 proc. całkowitej sprzedaży netto wygenerowanej przez lokalne instytucje finansowe – wskazano dalej.
 
Ciekawych obserwacji dostarcza porównanie podejścia inwestorów do lewarowanych ETF-ów pomiędzy Koreą a rynkiem amerykańskim. Jak wynika z analizy Park Woo-yeola z Shinhan Securities, w USA działa ponad 400 lewarowanych ETF-ów na pojedyncze spółki, ale ich kapitał jest mocno rozproszony. Największa z nich - Nvidia - stanowiła zaledwie 2-3 proc. wagi indeksu w momencie startu funduszu lewarowanego, a dziś to około 8 proc. – napisano .

Tymczasem w Korei Południowej cały handel detaliczny skupił się wokół zaledwie dwóch podmiotów: Samsung Electronics oraz SK Hynix. Te dwie firmy odpowiadają za około 50 proc. wagi głównego indeksu giełdy w Seulu (KOSPI) i aż 65 proc. indeksu KOSPI 200.

Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że - jak wskazywał Yeom Dong-chan z Korea Investment & Securities - dzienne obroty koreańskimi lewarowanymi ETF-ami przekraczają 20 proc. wartości obrotu akcjami bazowymi (dla porównania w USA wskaźnik ten oscyluje wokół 5 proc.) – zaznaczono w informacji. 

Sumit Roy, starszy analityk portalu ETF.com, cytowany przez "Bitgo Finance", zauważa, że podczas gdy w USA wartość aktywów lewarowanych ETF-ów rośnie bardzo powoli (tamtejsi inwestorzy wydają się być świadomi, że długoterminowego ryzyka), w Korei miliony niedoświadczonych graczy kupowały te produkty, traktując je jak lokatę kapitału na długie lata – wyjaśniono.
 
Hazard wśród inwestorów z Korei Południowej zaczyna stawać się coraz wyraźniej społecznym problemem. Liczba samobójstw motywowanych wyłącznie problemami finansowymi i długami skoczyła w kraju z 3089 przypadków w 2015 roku do 4398 w roku ubiegłym – wskazano.

W konsekwencji, 14 lipca Koreańska Komisja Usług Finansowych (FSC) w trybie pilnym przedstawiła rządowi projekt o nazwie "Ekonomiczny program zapobiegania samobójstwom w rodzinach". W ramach rządowego planu ratunkowego już w październiku zostanie uruchomiona ogólnokrajowa infolinia kryzysowa, oferująca pomoc prawną, restrukturyzację długów oraz natychmiastowe wsparcie w procedurach upadłości konsumenckiej – napisano.

Państwo tworzy również specjalny system analityczny oparty na danych bankowych, który ma proaktywnie typować gospodarstwa domowe zagrożone bankructwem i motywowanymi ekonomicznie samobójstwami – poinformował serwis.

Do zdecydowanych kroków zmuszony został także sektor finansowy. Prezydent Korei Południowej, Lee Jae Myung, wezwał w środę, 15 lipca, krajowych regulatorów do natychmiastowego wypracowania narzędzi chroniących oszczędności obywateli przed ryzykownymi instrumentami pochodnymi. W odpowiedzi na apel, Związek Finansów Inwestycyjnych Korei (KFIA) zwołał nadzwyczajne spotkanie prezesów największych domów maklerskich w kraju. Branża zgodziła się na nim podnieść pięciokrotnie minimalny depozyt zabezpieczający wymagany do handlu lewartowanymi ETF-ami z 10 mln wonów do 50 mln wonów (ok 33,5 tys. dolarów) – napisano.

Oprócz tego uznano, że zabezpieczenie powinno być wnoszone wyłącznie w gotówce. Obecnie domy maklerskie w Korei akceptują zabezpieczenie w postaci portfela akcji inwestora, co przy krachu powoduje przymusową sprzedaż majątku klienta.

Z danych portalu Chosun Biz wynika, że w ciągu zaledwie miesiąca wolne środki na rachunkach inwestycyjnych Koreańczyków (tzw. depozyty inwestorskie) stopniały o 20 bilionów wonów, a ulica zaczęła wycofywać się z lewarowanych funduszy i przenosić resztki kapitału w bezpieczniejsze rejony, takie jak amerykańskie ETF-y oparte na indeksach S&P500 czy Nasdaq – czytamy.

Dziennik podsumował sytuacje na lokalnym rynku słowami "dziś w Korei już nikt nie rozmawia o akcjach”. Zamiast tego na forach internetowych ludzie mają zadawać coraz częściej pytanie "czy to już koniec cyklu na półprzewodnikach i sztucznej inteligencji?”.

– Wielu inwestorów detalicznych popełniło kardynalny błąd, traktując lewarowane ETF-y jako inwestycję długoterminową, a nie instrument do krótkiej spekulacji. Te gigantyczne straty mogą na lata odebrać koreańskiej ulicy ochotę i zdolność do kupowania akcji technologicznych. To sprawi, że wyczekiwane odbicie giełdy w Seulu będzie teraz całkowicie uzależnione od kapitału zagranicznego Państwo tworzy również specjalny system analityczny oparty na danych bankowych, który ma proaktywnie typować gospodarstwa domowe zagrożone bankructwem i motywowanymi ekonomicznie samobójstwami.

Do zdecydowanych kroków zmuszony został także sektor finansowy. Prezydent Korei Południowej, Lee Jae Myung, wezwał w środę, 15 lipca, krajowych regulatorów do natychmiastowego wypracowania narzędzi chroniących oszczędności obywateli przed ryzykownymi instrumentami pochodnymi. W odpowiedzi na apel, Związek Finansów Inwestycyjnych Korei (KFIA) zwołał nadzwyczajne spotkanie prezesów największych domów maklerskich w kraju. Branża zgodziła się na nim podnieść pięciokrotnie minimalny depozyt zabezpieczający wymagany do handlu lewartowanymi ETF-ami z 10 mln wonów do 50 mln wonów (ok 33,5 tys. dolarów) – podkreślono.

Oprócz tego uznano, że zabezpieczenie powinno być wnoszone wyłącznie w gotówce. Obecnie domy maklerskie w Korei akceptują zabezpieczenie w postaci portfela akcji inwestora, co przy krachu powoduje przymusową sprzedaż majątku klienta – wskazano dalej.
 
Z danych portalu Chosun Biz wynika, że w ciągu zaledwie miesiąca wolne środki na rachunkach inwestycyjnych Koreańczyków (tzw. depozyty inwestorskie) stopniały o 20 bilionów wonów, a ulica zaczęła wycofywać się z lewarowanych funduszy i przenosić resztki kapitału w bezpieczniejsze rejony, takie jak amerykańskie ETF-y oparte na indeksach S&P500 czy Nasdaq – podano.

Dziennik podsumował sytuacje na lokalnym rynku słowami "dziś w Korei już nikt nie rozmawia o akcjach”. Zamiast tego na forach internetowych ludzie mają zadawać coraz częściej pytanie "czy to już koniec cyklu na półprzewodnikach i sztucznej inteligencji?”.

- Wielu inwestorów detalicznych popełniło kardynalny błąd, traktując lewarowane ETF-y jako inwestycję długoterminową, a nie instrument do krótkiej spekulacji. Te gigantyczne straty mogą na lata odebrać koreańskiej ulicy ochotę i zdolność do kupowania akcji technologicznych. To sprawi, że wyczekiwane odbicie giełdy w Seulu będzie teraz całkowicie uzależnione od kapitału zagranicznego - podsumował Jung In Yun, szef singapurskiego funduszu hedgingowego Fibonacci Asset Management, cytowany przez WallstreetCN – podsumował Jung In Yun, szef singapurskiego funduszu hedgingowego Fibonacci Asset Management, cytowany przez WallstreetCN.    (jmk)

Foto: Pixabay.com
Źródło: MSN.com/pl

Portal internetowy ForumBiznesu.pl

Portal internetowy ForumBiznesu.pl

Portal internetowy ForumBiznesu.pl

Portal internetowy ForumBiznesu.pl

Publish the Menu module to "offcanvas" position. Here you can publish other modules as well.
Learn More.