Podniesienie kwoty wolnej od podatku jeszcze nigdy nie było tak realne, jak teraz. Politycy otwarcie zapowiadają, że zmienią polski system podatkowy. Jest nawet termin – zaznaczył serwis MSN.com/pl.
Wprowadzenie kwoty wolnej od podatku na poziomie 60 tys. zł było jednym z głównych postulatów wyborczych Koalicji Obywatelskiej. Od wygranej w wyborach w 2023 r. rząd niechętnie jednak odnosił się do zrealizowania obietnicy. W ostatnich miesiącach widać jednak pewien zwrot w sprawie. Coraz więcej polityków sugeruje, że podniesienie kwoty wolnej to obietnica, która zostanie dowieziona – czytamy w informacji.
— Wejdziemy w ten korytarz podejmowania decyzji i rzeczywiście przed końcem tej kadencji zrealizujemy to zobowiązanie dotyczące kwoty wolnej 60 tys. – zapowiedział Grzegorz Schetyna senator KO w rozmowie z Radiem Zet.
Dodał, że "jest już zielone światło premiera" ws. ważnej dla milionów obywateli zmiany.
— Wydaje się tak, że to jest ustalenie koalicyjne i wchodzimy w ten korytarz finansowy – opowiadał.
Od początku najbardziej problematyczne w realizacji tej obietnicy były pieniądze. Wiceminister finansów Jarosław Neneman podawał rok temu, że koszt wprowadzenia zmiany w roku 2026 wyniósłby 55,9 mld zł.
— Pieniądze muszą być w budżecie przyszłego roku i dlatego trzeba bardzo dobrze to opisać. Nie wiem, czy od razu zdarzy się tak, że będziemy mogli całość zrealizować, ale rozpisać to na następne kroki na pewno tak – zadeklarował Grzegorz Schetyna.
Co ciekawe, minister finansów Andrzej Domański już w marcu zeszłego roku zapowiadał, że zobowiązanie z kampanii wyborczej zostanie zrealizowane do końca 2027 r. Obecnie kwota wolna od podatku wynosi 30 tys. zł – przypomniano.
Także wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz sugerował w tym tygodniu, że rząd może podnieść kwotę wolną.
— To fundament dla całej koalicji i pracuje nad tym minister Domański – mówił w rozmowie w TVN.
Dodawał, że najlepiej byłoby, gdyby podwyżka kwoty wolnej weszła od nowego roku.
Z wypowiedzi polityków da się wyczytać, skąd powrót do tematu. Otóż zwyczajnie martwią się oni o wynik przyszłych wyborów. Władysław Kosiniak-Kamysz wprost mówił, że "wszyscy poniesiemy bardzo duży koszt sytuacji, w której ta propozycja nie zostanie uchwalona".
Ona konsumuje kilka punktów programowych z naszej umowy, również emeryturę bez podatku, na której nam bardzo zależy –- zauważał.
Dodawał, że połączyłby kwestię podwyżki kwoty wolnej od podatku z waloryzacją drugiego progu podatkowego, który wynosi 120 tys. zł.
W podobnym tonie wypowiadał się Grzegorz Schetyna. Otwarcie mówił, że w KO "nie wygramy wyborów tak, jakbyśmy chcieli w przyszłym roku, jeżeli nie będziemy realizować tak bardzo spektakularnych zobowiązań, obietnic wyborczych jak ta".
— Mamy rok, żeby zrealizować zobowiązania. Za to nas rozliczą wyborcy – dodawał.
Z najnowszego sondażu United Surveys firmy IBRiS na zlecenie portalu Wirtualna Polska wynika, że na KO oddanie głosu deklaruje 28,6 proc. respondentów, na PiS - 23 proc., na Konfederację - 15,7 proc., a na Konfederację Korony Polskiej - 10,2 proc. Do Sejmu wchodzą jeszcze Nowa Lewica - 7,5 proc. poparcia oraz Polskie Stronnictwo Ludowe - 5,2 proc. - podano.
Przy takim układzie sił utrzymanie władzy przez rząd Donalda Tuska byłoby niezwykle trudne - podkreślono.
Analitycy Grant Thornton Polska policzyli, kto i ile zyska, jeśli kwota wolna od podatku wzrośnie do 60 tys. zł. Największymi wygranymi będą pracownicy zarabiający w przedziale 7-15 tys. zł brutto. Ich przeciętne miesięczne wynagrodzenie netto wzrośnie o 300 zł – wskazano dalej.
Procentowo największą korzyść na proponowanych zmianach odczują pracownicy zarabiający 6 tys. zł brutto. W ich przypadku kwota netto wzrośnie o 291 zł do 4711 zł, czyli o 7 proc. – wyliczono.
Zupełnie podatku nie zapłacą dzięki temu osoby zarabiające do 6,1 tys. zł brutto miesięcznie. Ich dochód w całości zmieści się w kwocie wolnej – czytamy w podsumowaniu. (jmk)
Foto: Pixabay.com
Źródło: MSN.com/pl
